Europejskie kino drogi. Bezrobotny, zdołowany po odejściu dziewczyny aktor Franky (Nicomedes) i jego agent Arsene (Gourmet z m.in. "Chłopca na rowerze" i "Nic do oclenia") wyruszają z Paryża na północ Norwegii, aby spotkać się tam ze słynnym amerykańskim reżyserem.
Raczej nudna jest to podróż. O napięciu czy dramaturgii nie ma co mówić: spotkanie z legendą amerykańskiego kina ma ruszyć z martwego punktu aktorską karierę Franky'ego, ale sam zainteresowany wydaje się od początku nie wierzyć w powodzenie całej wyprawy, trudno więc oczekiwać, aby jej wynikiem interesował się widz. Pozostają więc, jak na ogół w tym gatunku, rozsiane po drodze epizody. Te jednak - mimo wyraźnych wysiłków pary reżyserów - pozbawione są wdzięku, dowcipu i poezji (najciekawszy jest romantyczny epizodzik z Danutą Stenką, choć
uroda Nicomedesa nieco osłabia jego wiarygodność). Małpuje się tu na potęgę stylistykę Aki Kaurismakiego i Jima Jarmuscha, ale dobre wzorce to jeszcze nie wszystko. Najlepszy w sumie jest tytuł i zdjęcia.