Wzgórza mają oczy **

Paweł Mossakowski
2006-07-14, ostatnia aktualizacja 2006-07-14 16:14
Kadr z filmu ''Wzgórza mają oczy''
Kadr z filmu ''Wzgórza mają oczy''

USA 2006 (The Hills Have Eyes). Reż. Alexandre Aja. Aktorzy: Ted Levine, Kathleen Quinlan, Aaron Stanford, Dan Byrd

Amerykańska rodzinka jadąca na wakacje do Kalifornii gubi drogę wśród pustynnych wzgórz Nowego Meksyku i zostaje zaatakowana przez tubylców - krwiożerczych kanibali i genetycznych mutantów będących ofiarami wojskowych prób jądrowych przeprowadzonych na tym terenie 40 lat temu...

Pomysł filmu (który jest luźnym remakiem nakręconego w latach 70. za psie pieniądze horroru mistrza tego gatunku Wesa Cravena) był już tyle razy wykorzystywany, że niemal wszystko można tu przewidzieć w najdrobniejszych szczegółach. Mamy więc zrujnowaną stację benzynową, której ponury właściciel wprowadza naszych bohaterów w błąd, wskazując rzekomy skrót; mamy poważną awarię unieruchamiającą samochód na środku pustkowia; mamy miejscowych dzikusów odżywiających się skierowanymi tu turystami; i mamy turystów, którzy uparli się, aby zdobycie pokarmu im ułatwić (chętnie opuszczają obozowisko w pojedynkę, najlepiej nocą). Cała inwencja realizatorów idzie więc w makijaż - w charakteryzację potworów, których zdeformowane, "orkopodobne" (patrz "Władca pierścieni") twarze mają przypominać, że wszystko to wina rządu, armii itd. (swoją drogą, co za odważna krytyka polityczna!). Od oryginału różni też film straszliwe nasilenie sadyzmu i naturalistyczna dosłowność okrutnych scen (ojciec rodziny jest palony żywcem na oczach swoich dzieci, a wbijanie kilofów w czaszkę to zajęcie niemal rutynowe - ach, jak ich trzonki zabawnie dyndają!). Dla mnie to chore kino i jeśli rzeczywiście horror jest gatunkiem filmowym, który najwierniej ukazuje podświadomość społeczeństwa, to znak, że pora umierać.