Małpy w kosmosie ***

PAWEŁ T. FELIS
2008-08-29, ostatnia aktualizacja 2008-08-28 09:28

USA 2008 (Space Chimps). Reż. Kirk de Micco. W wersji polskiej: Marcin Hycnar, Kamilla Baar, Grzegorz Pawlak, Bartosz Obuchowicz, Piotr Machalica, Dominika Kluźniak

Z cyrku w kosmos nie jest wcale tak daleko - przekonuje się główny bohater o imieniu Ham. Małpa ta przez długi czas bawi bowiem cyrkową publiczność swoimi "wyskokami" w przestworza (wystrzeliwana jest tak wysoko, że niemal - ale zawsze niemal - może dotknąć ręką księżyca) i równie efektownymi upadkami, ale wkrótce weźmie udział w prawdziwej "mission impossible". Chodzi o poszukiwanie zaginionej sondy, czyli ryzykowną wyprawę w kosmos - być może na spotkanie stworzeń nie do końca przyjaznych. Testy na małpich astronautów wypadają co prawda różnie i niosą ze sobą sporo zniszczeń w kosmicznym sprzęcie, ale trzy małpy w końcu sięgną gwiazd naprawdę.

W mocno nużącej fabułce próbowano zmieścić, co się dało. Kompleks ojca, który kiedyś był słynnym astronautą i morał, że każdy może dokonać w życiu czynów niezwykłych, jeśli bardzo czegoś chce. Rehabilitację małp wysyłanych kiedyś w kosmos w roli królików doświadczalnych, a jednocześnie sporo prostych żartów z szympansiego rodu, który stać na wiele (choćby sukcesy były dziełem przypadku). Wreszcie proste zderzenie małpiej spontaniczności z terrorem na odległej planecie, którego idealnym symbolem jest odrażający potwór-dyktator dość oryginalnie wykorzystujący jak najbardziej ludzki wynalazek.

Czy potwór budzi emocje co najwyżej letnie, bo nie umywa się do Jokera z "Mrocznego rycerza"? Czy "Małpy w kosmosie" rozczarowują dlatego, że nie tylko po "Wall-E'm" poprzeczka animacji została postawiona wysoko? Być może. Nie ma co ukrywać, że film de Micco wydaje się krokiem wstecz - ze swoją dziwnie toporną kreską, natłokiem dźwięków, krzyków i żartów, ale też naiwno-cyniczną wiarą, że publiczność kupi wszystko. Czy rzeczywiście?