Na krawędzi nieba *****
Niemcy, Turcja, Włochy 2007 (Auf der anderen seite des lebens). Reż. Fatim Akin. Aktorzy: Baki Davrak, Nurgul Yesilcay, Tuncel Kurtiz, Nursel Kose, Patrycja Ziółkowska, Hanna Schygulla
Owdowiały emeryt Ali, Turek mieszkający w Bremie, proponuje starzejącej się prostytutce Yeter (też tureckiego pochodzenia), aby z nim zamieszkała. Yeter opornie wyraża zgodę, ale ich znajomość kończy się tragicznie (co zapowiada zresztą tytuł tego "rozdziału" filmu). Syn Alego, Nejat, profesor literatury na uniwersytecie, wyjeżdża do Istambułu, aby odnaleźć córkę zmarłej Yeter, Ayten, ta jednak od jakiegoś już czasu przebywa w Niemczech (w jednej z pierwszych scen widzimy ją śpiącą na wykładzie Nejata), dokąd uciekła jako poszukiwana przez turecką policję działaczka radykalnej organizacji politycznej. Tu Ayten poznaje Lotte, lewicującą studentkę, z którą ma następnie namiętny romans ku wielkiemu niezadowoleniu jej matki, Suzanne (świetna, jakby rozświetlona wewnętrznym światłem Schygulla). Ale i ten związek - zgodnie z kolejną reżyserską zapowiedzią w tytule - ma tragiczny finał...
Mamy tu więc sześć postaci - Turków i Niemki, ojców i synów, matki i córki - których losy albo przecinają się realnie, albo są ze sobą związane w sposób dla nich samych nieświadomy (a świadomy dla nas, widzów). Akin, mieszkający w Niemczech turecki, 34-letni reżyser, autor jednego z moich ulubionych filmów ostatnich lat, ostrego i brutalnego "Głową w mur", tym razem proponuje podejście łagodniejsze: choć w filmie nie brakuje aktów przemocy, dramatów i absurdalnych śmierci, jego tonacja jest spokojna, niemal kontemplacyjna. Są tu spotkania, do których nie doszło i ścieżki, które się nie przecięły, choć właściwie powinny (zarzut, że Akin na końcu nie wypełnia wszystkich wątków, jest nieporozumieniem), jest ironia i melancholia. W "Głową w mur" reżyser dawał ekranowy odpowiednik punk rocka, tu jest znacznie bliżej Kieślowskiego czy niedawnego "Babel" (tylko bez tej całej jego "globtroterki"). Jego bohaterowie nie budzą odruchowej sympatii, zachowują się niekiedy odrażająco, popełniają straszne błędy, ale oglądamy ich z zaciekawieniem, bez trudu wchodząc w ich ciemne mikrokosmosy i odczuwając z nimi ludzką więź. Gdybym miał jednym słowem powiedzieć, o czym jest film, powiedziałbym, że o wybaczaniu. Tym, którzy są winnymi nieszczęść i tym, którzy są za nie pośrednio odpowiedzialni - może zwłaszcza tym drugim. Znakomity, przejmujący film.