Senność ***

PAWEŁ T. FELIS
2008-10-17, ostatnia aktualizacja 2008-10-16 12:40
W nowym filmie Magdaleny Piekorz (
W nowym filmie Magdaleny Piekorz ("Pręgi") zobaczymy m.in. Małgorzatę Kożuchowską i Michała Żebrowskiego
Fot. Agata Stoinska

Polska 2008. Reż. Magdalena Piekorz. Aktorzy: Małgorzata Kożuchowska, Michał Żebrowski, Rafał Maćkowiak, Bartosz Obuchowicz, Krzysztof Zawadzki, Joanna Pierzak

Filmy
Jedną z bohaterek nowego filmu Magdaleny Piekorz jest Róża (Kożuchowska) - mężatka, która cierpi na narkolepsję: w chwilach największych emocji zapada w sen, a po przebudzeniu nie pamięta, co stało się przed zaśnięciem. Nietrudno podejrzewać, że to postać metaforyczna - "Senność" opowiada o ludziach, którzy przesypiają najważniejsze momenty swojego życia, którzy nauczyli się żyć bez emocji i nie wiedzą ani czego chcą, ani jak o to walczyć.

Wszystkie te postaci scenarzysta Wojciech Kuczok rozpisał na trzy równoległe, przeplatające się historie - o wspomnianej Róży zamkniętej w sterylnym apartamencie i podejrzewającej męża (Żebrowski) o zdradę, o młodym lekarzu (Maćkowiak), który zakochuje się w miejscowym kieszonkowcu (Obuchowicz), a wreszcie o wypalonym pisarzu (Zawadzki), który ucieka od hałaśliwego domu i gderliwej żony (Pierzak) do swojej samotni archiwisty, skąd podpatruje ludzkie nogi. Wszyscy wydają się uwięzieni - w społecznych stereotypach, w chorobie i wizerunku "dobrej żony" czy - jak pisarz (przypominający zresztą zewnętrznie samego Kuczoka) - w roli zdystansowanego obserwatora, który sam nie ma do życia dostępu. Najciekawsze w filmie okazuje się jednak to, że "więzienie" tylko pozornie przychodzi z zewnątrz - bohaterowie trwają w letargu trochę na własne żądanie. Nie wadzą się ze światem, chcą żyć ostrożnie, ale wtedy właśnie ranią innych - i siebie - najbardziej.

Dlaczego więc - mimo wszystko - "Senność" budzi moje wątpliwości? Trzy równorzędne historie to trzy różne światy (piękny, zimny dom Róży jak z telenoweli, ciasne, skromne mieszkanie lekarza, przaśne cztery kąty pisarza), trzy realizacyjne style, trzy barwne odcienie (świetna praca operatora Marcina Koszałki). Każdy z wątków - nie tylko ten najlepszy o "zakazanej", homoseksualnej miłości - zasługuje na rozwinięcie, pogłębienie, wydobycie niuansów. Tymczasem w filmie konstruowane są one w myśl z góry ustalonej tezy, która niepotrzebnie je spłaszcza i zubaża. Tylko tak wyjaśnić można czasem zaskakująco drażniące, literackie dialogi, zbyt jednoznacznie symbolicznie sceny lub ujęcia, a wreszcie fabularną i psychologiczną powierzchowność.

Być może taka właśnie konstrukcja jest efektem bliskiej współpracy z Krzysztofem Zanussim jako producentem. Tym bardziej więc czekam na w pełni autorski film Magdaleny Piekorz - "Senność" nie jest tak dobra jak "Pręgi", ale Piekorz to wciąż jedna z najlepiej zapowiadających się polskich młodych reżyserek. Oby miała jak najszybciej szansę pokazać, na co naprawdę ją stać.