Wątpliwość ****

Paweł Mossakowski
2009-02-20, ostatnia aktualizacja 2009-02-18 23:11
Wątpliwość
Wątpliwość

USA 2008 (Doubt). Reż. John Patrick Shanley. Aktorzy: Meryl Streep, Philip Seymour Hoffman, Amy Adams, Viola Davis

Patrick Shanley, reżyser, scenarzysta i zarazem autor słynnej sztuki, na której rzecz cała została oparta, umieścił akcję w roku 1964 i zapewne data ta nie była przypadkowa. Trwały właśnie obrady II Soboru Watykańskiego mające wprowadzić Kościół w XX wiek, a dokładnie rok wcześniej dokonano zamachu na prezydenta Johna Kennedy'ego, a było to wydarzenie, po którym Ameryka straciła nieco wiary w siebie, nabrała w ą t p l i w o ś c i.

W takich oto zewnętrznych, nie wspominanych tu, ale istotnych okolicznościach rozgrywa się akcja filmu. W katolickiej, przyklasztornej szkole na nowojorskim Bronksie trwa cicha wojna między jej dyrektorką siostrą Alojzyną (Streep) a nauczycielem gimnastyki ojcem Flynnem (Seymour Hoffman). Oboje reprezentują skrajnie odmienne podejście do spraw wiary (i nie tylko). Alojzyna jest zimna, surowa, podejrzliwa, węsząca wszędzie podstępne działanie szatana - gdyby żyła w średniowieczu zapewne podpalałaby stosy. Flynn nie gardzi ziemskimi przyjemnościami, jest przy tym ciepły, otwarty, tolerancyjny, przyjacielski. Konflikt między nimi gwałtownie się zaostrza, gdy do pryncypialnej przełożonej dociera informacja, jakoby Flynn swój opiekuńczy stosunek do uczniów posunął za daleko i seksualnie molestował jednego z nich...

Jak było naprawdę? Prowadząca śledztwo siostra Alojzyna ma bardzo mocne podstawy, aby wierzyć w winę swojego podwładnego. Ten odrzuca zaś oskarżenie, twierdząc, że po prostu troskliwie zajmował się chłopcem, a to z uwagi na jego trudną sytuację (jedyny czarnoskóry uczeń w szkole). Reżyser bardzo zręcznie i precyzyjnie dostarcza argumentów za i przeciw, ale ostatecznego wyniku tej konfrontacji oczywiście podać nie mogę.

Niestety - gdyż szalenie utrudnia mi to dokładniejsze omówienie filmu. Powiem więc tylko tyle: mam duże wątpliwości. I natury moralnej, i artystycznej. Moralnej - ze względu na założony tu przez reżysera rozkład sympatii i antypatii (ani słowa więcej!), artystycznej - ze względu na nieznośną teatralność całości - coś, czego udało się np. uniknąć we "Frost/Nixon", też przecież opartym na utworze scenicznym. Niemal wszystko tutaj opiera się na dialogu, rozgrywa we wnętrzach, a jeśli już wychodzimy na zewnątrz, to po to, aby doświadczać dokuczliwych zjawisk meteorologicznych będących dość ciężkawą metaforą dokonujących się wokół zmian. Rzecz ratuje tylko wspaniałe aktorstwo.