Okrucieństwo **

Paweł Mossakowski
2009-03-20, ostatnia aktualizacja 2009-03-18 21:48
Okrucieństwo
Okrucieństwo

Rosja 2007 (Zhestokost). Reż. Marina Liubakowa. Aktorzy: Anna Biegunowa, Renata Litwinowa

Film rosyjskiej dokumentalistki zaczyna się jak kryminał: oto zbuntowana nastolatka Wika, której największą pasją jest fotografowanie (dystansujące ją od znienawidzonego świata) robi kompromitujące zdjęcia żonatemu sąsiadowi z apartamentowca naprzeciwko i próbuje go szantażować. Ten jednak brutalnie wybija jej ten pomysł z głowy, wobec tego Wika sprzymierza siły z jego porzuconą kochanką Zoją... i w ten sposób otrzymujemy coś w rodzaju feministycznego spisku "a la russe" polegającego na tym, że dwie, bardzo zresztą różne kobiety (Zoja jest 35-letnią prawniczką w stylu "samotna kobieta sukcesu") mszczą się na męskim podlecu, niszcząc mu samochód i podpalając daczę.

Pierwsze skrzypce gra zresztą w tym duecie młoda dzikuska: pani prawnik jest tak uległa i tak bezwolnie daje się prowadzić swojej nastoletniej towarzyszce, że człowiek zachodzi w głowę, jak też taka sierota mogła zostać szefową działu w poważnej korporacji. Później obie panie się do siebie upodabniają (zwłaszcza na poziomie stroju), a na końcu następuje Niespodziewany Zwrot Akcji, którego szczegółów nie zdradzę, ale z którego wynika, że wcale nie chodziło tu o babskie spiskowanie, tylko o skonfrontowanie dwóch pokoleń - najmłodszego (zdecydowanego i bezwzględnego) i nieco starszego (niepewnego siebie i zagubionego). Niestety, żadnej z przedstawicielek tych dwóch generacji nie ma się ochoty oglądać dłużej niż dziesięć minut (jedna jest wyjątkowo antypatyczna, druga kompletnie nijaka), cała ta manipulacja jest śmiechu warta, a dziury w scenariuszu wielkości jeziora Bajkał. Okrucieństwem byłoby skazywanie kogokolwiek na oglądanie tego filmu.