Gran Torino ***

Paweł Mossakowski
2009-03-27, ostatnia aktualizacja 2009-03-25 21:07
 Gran Torino
Gran Torino

USA 2008 Reż. Clint Eastwood. Aktorzy: Clint Eastwood, Bee Vang, Ahney Her, Christoper Carley

Filmy
Przy całym podziwie dla artystycznej witalności 78-letniego Eastwooda, nie mogę nie powiedzieć, że jego dwa ostatnie, zeszłoroczne filmy odstają klasą od poprzednich - z różnych zresztą powodów. Niedawno pokazywana u nas "Oszukana" robiła wrażenie głęboko nieprawdziwej i wymyślonej, "Gran Torino" jest zaś namolny, napisany (i niestety wyreżyserowany) ciężką ręką, oczywisty.

Sam Eastwood gra w nim Walta Kowalskiego, który, jak przystało na naszego rodaka w amerykańskich filmach, jest wściekłym rasistą i ksenofobem: nie ma takiej mniejszości etnicznej, której by nie określił jakimś niecenzuralnym epitetem. I do tego zrzędliwym mizantropem: właśnie owdowiały, trzyma swoją najbliższą rodzinkę - rzeczywiście, dość koszmarną - na bezpieczną odległość i w ogóle komunikuje całemu światu, aby się od niego odp..ił. Najchętniej przesiaduje na ganku swojego domku na przedmieściach Detroit, popijając piwo z puszki i wygłaszając sam do siebie gderliwe komentarze na temat upadku Ameryki - albo pucuje swojego Forda Gran Torino z 1972 roku, stanowiącego tu symbol wyidealizowanej przeszłości.

Szczególnie irytuje Walta zamieszkująca w najbliższym sąsiedztwie niezwykle liczna rodzina emigrantów z Azji. Stopniowo jednak jego rasowe resentymenty (nabyte jeszcze podczas wojny w Korei) słabną: Walt zaprzyjaźnia z rezolutną nastolatką Sue (bardzo utalentowana Her) i bierze pod opiekuńcze skrzydła jej młodszego brata Thao (Vang), którego prześladuje uliczny gang

Dalej wkraczamy na terytorium, na którym dobrze czułby się "Dirty Harry" albo westernowi twardziele: trzeba przyznać, że Eastwood - groźnie tu warczący i obnażający zęby jak zły pies - daje tu niezły i lekko parodystyczny przegląd swoich słynnych ról. Jest w tej historii o nawróceniu rasisty i odkupieniu zadawnionych win pewien elegijny ton "pożegnania z bronią", ale sama opowieść jest grubo ciosana, przegadana i stawiająca wszędzie wielkie kropy nad "i". Wszyscy są tu nachalni: i młody ksiądz usiłujący na siłę zbawić dusze Walta, i azjatyckie opryszki usiłujące wciągnąć do gangu ciamajdowatego, bezużytecznego dla nich Thao. I, niestety, sam reżyser, serwujący swoje - szlachetne skądinąd - przesłanie.

  • Re: Gran Torino *** premieryfilmowe 03.01.10, 18:26

    Warto i to bardzo.ps. na filmweb ma ocenę 8,6 (20016 głosów) a na imdb 8,4 (102184 glosy)»