Annie Hall ******

Paweł Mossakowski
2009-04-03, ostatnia aktualizacja 2009-04-01 23:06
 Annie Hall
Annie Hall

USA 1977. Reż. Woody Allen. Aktorzy: Woody Allen, Diane Keaton, Tony Roberts

Filmy
Woody Allen w szczytowej formie. Wcześniej "Woody" kręcił również bardzo śmieszne filmy, ale dopiero w tym połączył dowcip najlepszej próby z czymś głęboko autentycznym i emocjonalnym. Jest to swoista spowiedź neurotyka: rekonstrukcja związku miłosnego, który się właśnie rozpadł, i szukanie przyczyn, dlaczego tak się stało. On, imieniem Alvy (Allen), to 40-letni nowojorczyk z ubogiej żydowskiej rodziny, uznany komik, kwękający nerwicowiec, łagodny paranoik, gaduła, ponurak cierpiący na poczucie ogólnego bezsensu, outsider walczący z napierającym na niego wrogim światem za pomocą autoironii. Ona, Annie (Keaton) - początkująca piosenkarka klubowa, na pierwszy rzut oka model zdrowej, amerykańskiej dziewczyny ze Środkowego Zachodu, ale mająca też swoje kompleksy i niepewności (do łóżka może iść tylko po wypaleniu trawki), no i przy tym zdrowo, ale w uroczy sposób, trzepnięta. On się najlepiej czuje w brudnym, zaśmieconym Nowym Jorku, ona - w słonecznej Kalifornii, krainie stworzonej jakby do tego, aby odczuwać w niej zmysłową radość życia...

W "Annie Hall" przeważa humor słowny - Alvy ma zwyczaj nerwowego komentowania każdej sytuacji - i w jego nieustających konwersacjach często znajdują się prawdziwe perełki dowcipu i inteligencji. Ale są tu również świetne żarty niewerbalne, stricte filmowe jak w retrospekcjach z dzieciństwa Alvy'ego czy krótkiej animacji nawiązującej do "Królewny Śnieżki". Do klasyki gatunku przeszła scena, w której Alvy i Annie stoją na balkonie mieszkania i rozmawiają, a na dole ekranu ukazują się napisy ujawniające, co rzeczywiście w tym momencie myślą. Repertuar komediowych chwytów jest tu całkiem szeroki.

Równie szeroki jest zakres tematów i spraw znajdujących się pod komediowym obstrzałem - łatwiej wymienić, z czego Allen się nie naśmiewa. Nabija się z Kalifornii, w której amerykański imperatyw "bycia szczęśliwym za każda cenę" osiągnął swój najpełniejszy wyraz, i z próbującej wyjaśnić wszystko psychoanalizy, i w ogóle z wszelkiej intelektualnej pretensjonalności. Z WASP-ów, Żydów, antysemitów i żydowskiego przewrażliwienia na punkcie antysemityzmu. Ale przede wszystkim, i najchętniej - z samego siebie.

A do tego jest to po prostu komedia romantyczna, gatunek dziś strywializowany i spauperyzowany umysłowo jak mało który. Warto zobaczyć (nawet jeśli się "Annie Hall" już kiedyś zaliczyło w telewizji), co z niego można zrobić.