Pierwszy trup pojawia się już w prologu - matka niejakiego Jasona mści się za śmierć swojego syna na jego kolegach, aż w końcu sama zostaje przez młodą dziewczynę, dziwnie zręcznie posługującą się maczetą, pozbawiona życia. Po latach Jason jednak ożywa i plan zemsty realizuje nadal - tyle że na współczesnych, amerykańskich nastolatkach. Pięknych, ale głupich, seksualnie wyzwolonych, ale samolubnych. Problem, "jak przeżyć jednocześnie orgazm", zastępuje więc nowy: "jak w ogóle przeżyć". A przeżyć w zasadzie nie sposób - Jason śmigający wszędzie z maską hokeisty na twarzy wydaje się supermanem-sadystą nie do zdarcia
Cały ten idiotyczny film, powtarzający oczywiście wątki znane już miłośnikom serii, to - zdaje się - przykład "amerykańskiego kina młodzieżowego", którego nieodzownymi elementami są seks i tasak wbity między oczy. Być może celowo rzecz jest raczej śmieszna niż straszna - bez problemu można podczas seansu wcinać popcorn.