Grecja jest oczywiście piękna, historię ma wspaniałą, ale szykuje też na turystów dużo niespodzianek - "greckie" znaczy: zepsute (jak winda), jednorazowego użytku (jak spłuczka w toalecie) albo hotelarsko ekscentryczne (drzwi do szafy, które prowadzą do pokoju pięknych i roznegliżowanych pań z dalekiego kraju). Tak, taki właśnie jest poziom dowcipów w tej romantycznej komedii, w której po 15 minutach ma się dość wszystkich: niegrzeszących inteligencją wycieczkowiczów, kierowcy (Georgoulis), którego imię i nazwisko wywołuje wśród turystów salwy śmiechu, i wreszcie samej Georgii (Vardalos), rzekomo sympatycznej przewodniczki z w każdej sekundzie nienagannie przesadnym makijażem
Jak przystało na sfrustrowaną bohaterkę popcornowej produkcji z Ameryki, gdy zdecyduje się na odwagę powiedzenia: "dość", scenarzysta ją nagrodzi. "Nagroda" jest Grekiem z bujną fryzurą i równie bujną brodą, który pod mało efektownym opakowaniem kryje oczywiście urodę z żurnala dla samotnych pań. Pocieszenie z tego zrealizowanego jakby na kolanie wakacyjnego filmu płynie jedno - oglądać go naprawdę nie trzeba.