Wojna domowa ***

Paweł Mossakowski
2009-08-28, ostatnia aktualizacja 2009-08-26 23:39

Wielka Brytania, Kanada 2008 (Easy Virtue). Reż. Stephen Elliott. Aktorzy: Jessica Biel, Colin Firth, Kristin Scott Thomas, Ben Barnes

Filmy
Rok 1929. John Whitaker (Barnes), młody angielski arystokrata, przywozi do swojej rodzinnej posiadłości właśnie poślubioną żonę Laritę (Biel), starszą od siebie, owdowiałą Amerykankę, kobietę wyzwoloną i zapaloną automobilistkę. Pani Whitaker, megiera i wiedźma (Scott Thomas), od pierwszej chwili nienawidzi swojej synowej; siostry Johna na początku reagują niejednomyślnie (jedna się wynosi, druga jest Laritą zafascynowana), ale wkrótce też dołączają do krucjaty mającej zniszczyć małżeństwo brata; i tylko pan Whitaker (Firth), zgorzkniały weteran I wojny światowej, odnosi się do niej z sympatią...

Film jest adaptacją komediowego melodramatu Noela Cowarda z 1924 roku (już raz przeniesionego na ekran przez samego Alfreda Hitchcocka), i, niestety, tak jego teatralny rodowód, jak wiekowość literackiego oryginału, są tu mocno odczuwalne. Zderza się tu Nowy Świat reprezentowany przez śmiałą (do granic bezczelności), energiczną i wolną od przesądów Amerykankę oraz zmurszały świat wiktoriańskich wartości reprezentowany przez brytyjską familię - czy jednak ta konfrontacja (podobnie jak atak na hipokryzję klas wyższych) to już nie odrobinę przebrzmiała sprawa? Choć reżyser (któremu zawdzięczamy świetną "Priscillę, królową pustyni") dotyka tu przy okazji tematów całkiem współczesnych (feminizm, eutanazja), całość trąci naprawdę wielką myszą. Także styl opowieści oparty w znacznej mierze na dialogu i polegający na wzajemnym ostrzeliwaniu się bon motami (i to w tempie karabinu maszynowego) nie najlepiej się sprawdza na dużym ekranie. Wreszcie, podstawowa dramaturgicznie kwestia - czy małżeństwo brytyjskiego paniczyka i amerykańskiej automobilistki przetrwa - nie jest specjalnie emocjonująca, zważywszy, że John jest mięczakiem i niedorostkiem, w żadnej mierze niezasługującym na tak wspaniałą kobietę jak Larita.

W sumie kulturalna ramotka, którą można by obejrzeć w Teatrze Telewizji, ale w kinie już niekoniecznie.