Jara (Camandule) jest zwalistym, otyłym mężczyzną, pracującym jako ochroniarz w supermarkecie. Siedząc na nocnej zmianie przed monitorami, pilnuje, aby sprzątaczki nie podkradały towaru z półek. Jedna z nich, Julia (Scarvas), niedawno zatrudniona dziewczyna z prowincji, zwraca jego uwagę. Wkrótce Jara zakochuje się w niej, ale jest człowiekiem zbyt nieśmiałym, aby wyznać jej uczucie. Chodzi tylko za nią, śledzi, niekiedy interweniuje w jej życie, o czym ta nic nie wie...
Jest coś ujmującego i wzruszającego w widoku wielkiego jak góra faceta, który nie jest zdolny wyrazić swojego uczucia wobec zwyczajnej, nieparaliżującej swoją urodą kobiety i poprzestaje na "miłości na odległość". Wydawałoby się: cóż prostszego niż podejść, zagadnąć, umówić się - żyjemy, i w Polsce, i zapewne w Urugwaju, w świecie permisywnej obyczajowości. Tymczasem Jara tylko boleśnie wzdycha przed monitorem albo włóczy się za swoją ukochaną po ulicach Montevideo. A jest jednocześnie człowiekiem bardzo samotnym. Nie utrzymuje towarzyskich stosunków nawet z kolegami z pracy, niekiedy tylko zajmuje się swoim tępawym siostrzeńcem. Nieśmiałość jednak jest jeszcze większa od jego samotności.
Poczynania Jary śledzimy z sympatią i - mimo ich jednostajności - niesłabnącym zainteresowaniem. Podglądanie to wszak naturalny żywioł kina, a my, widzowie, podglądamy tu podglądacza. Napięcie w filmie buduje zaś sam upływ czasu, który pracuje na niekorzyść Jary: dziewczyna może wyjechać, zmienić pracę, poznać innego mężczyznę itp. Jeśli więc nasz bohater nie pośpieszy się i wreszcie nie przełamie, wkrótce może być już po wszystkim.
Gdybym miał film zakwalifikować gatunkowo, powiedziałbym, że jest to komedia romantyczna, i to w najbardziej dosłownym, niewypaczonym praktyką językową sensie. Filmy, które utarło się tym zwrotem określać, czasami może są komediami, ale "romantycznymi" to już na pewno nie, często wręcz przeciwnie. Tymczasem Jara jest "bohaterem romantycznym" niemal w modelowym, XIX-wiecznym wydaniu - samotnikiem, którego uczucie żywi się niespełnieniem. A ponieważ jego postępowanie jest niewspółczesne, odbiegające od obowiązującej, pragmatycznej normy, wywołuje też rozbawienie, śmiech.
Wdzięczne, subtelne i nietuzinkowe kino.