Zniknięcie ****

Paweł Mossakowski
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-02 17:08

Norwegia, Szwecja, Niemcy 2008 (DeUsynlige). Reż. Erik Poppe. Aktorzy: Pal Sverre Valheim Hagen, Trine Dyrholm, Ellen Dorrit Petersen

Filmy
Dwudziestoparoletni Jan Thomas (bardzo dobry debiut aktorski Hagena) wychodzi z więzienia po odsiedzeniu wyroku za spowodowanie śmierci czteroletniego chłopca (okoliczności tego tragicznego wydarzenia nie są na razie znane, ale wiele wskazuje na to, że był to niezamierzony efekt gówniarskiego żartu). Próbuje ułożyć sobie na nowo życie: zatrudnia się jako organista w kościele i zbliża się do pełniącej w nim funkcję pastora kobiety (do tego samotnie wychowującej dziecko - synka podobnego do ofiary Jana Thomasa). Pewnego jednak dnia w kościele przypadkowo pojawia się Agnes (Dyrholm), matka zabitego chłopca, i rozpoznaje go...

Jak na to zdemaskowanie reaguje Jan Thomas i co się z nim dalej dzieje, tego nie zdradzę, powiem tylko, że opowieść zostaje doprowadzona do kulminacyjnego, bardzo dramatycznego momentu... po czym następuje raptowny zwrot i wcześniejsze wydarzenia przedstawione zostają z punktu widzenia Agnes. Zabieg formalny bardzo zręcznie i inteligentnie przeprowadzony, choć siłą rzeczy pewnych informacyjnych powtórzeń nie daje się uniknąć. Film norweskiego reżysera (autora bardzo interesującego "Hawaje, Oslo") jest bardzo posępny w tonacji (ale trudno, żeby był inny, skoro centralne w nim miejsce zajmuje śmierć dziecka), a problematyka winy, przebaczenia i odkupienia przez prawdę nie zostaje w nim ujęta w jakiś szczególnie oryginalny - wyłączywszy samą konstrukcję - sposób. Tym niemniej artystycznie rzecz jest wysokiej klasy, ma bardzo porządny scenariusz, reżyser wprawnie łączy szorstki realizm ze zmysłem poetyckim ("ogrywanie" motywu wody), ciekawe sprawy dzieją się też nieco obok głównego wątku (romans z kobietą pastorem - z polskiego punktu widzenia coś zupełnie egzotycznego), a stała obecność podniosłej, kościelnej muzyki (choć pojawia się też przekornie przearanżowany "Bridge Over Trouble Water" Simona i Garfunkela) zmienia nieco klimat tej ponurej historii. Jeśli ktoś nie obawia się pogorszenia nastroju i ma ochotę zmierzyć się z naprawdę ambitnym kinem - zapraszam.