[Rec] 2 **

Paweł Mossakowski
2009-11-06, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 23:43
[Rec] 2
[Rec] 2

Hiszpania 2009. Reż. Jaume Balagueró i Paco Plaza. Aktorzy: Jonathan Mellor, Óscar Sánchez Zafra, Ariel Casas

Filmy
Kręcony cyfrową kamerą "[Rec] 2" należy do tych nielicznych sequeli, które stanowią bezpośrednią kontynuację oryginału. Przypomnijmy zatem, że w pierwszym "[Rec]"-u pewna reporterka telewizyjna przybywała do kamienicy, której mieszkańcy zostali zainfekowani groźnym wirusem zamieniającym ich w krwiożercze zombie - i w ostatniej scenie znikała w ciemności. Teraz do tego zapieczętowanego już i objętego ścisłą kwarantanną budynku udaje się uzbrojony po zęby i wyposażony w kamery wideo oddział sił specjalnych, nad którym na miejscu przewodnictwo obejmuje bardzo tajemniczy inspektor z ministerstwa zdrowia. Ponieważ szalejący wirus jest pochodzenia nie biologicznego, ale teologicznego (co zresztą wyjaśniono nam w jedynce), ów rzekomy inspektor szybko okazuje się zamaskowanym księdzem egzorcystą. Teraz ta dość osobliwie dobrana ekipa (karabiny plus "Apage, Satanas!") wyrusza na poszukiwanie ukrywającej się gdzieś na strychu pierwszej ofiary wirusa, aby pobrać próbkę jej krwi i uzyskać z niej antidotum...

To, że sequel będzie słabszy od oryginału było raczej nie do uniknięcia - z góry odpadał bowiem główny atut filmu polegający na świeżości pomysłu (zastosowanie reporterskiej techniki zapisu) - nie sądziłem jednak, że aż tak bardzo. Po pierwsze, nie ma tu już żadnej niepokojącej tajemnicy. Po drugie, nie ma tu bohatera, o którego można się troszczyć: młoda, nieco zblazowana reporterka i jej ekipa sympatycznych luzaków to byli ludzie, których losem można było się przejmować - tu mamy antypatycznego księdza o zaciętej twarzy jezuity i pozbawionych indywidualnych rysów komandosów. Po trzecie, nie ma tu zwartej i logicznie się rozwijającej historii, a tylko kolejne powtarzanie trójczłonowego schematu: pseudoteologiczne ględzenie - atak kolejnej ludzkiej bestii - histeryczne wrzaski, i tak w kółko. Niektóre efekty są mimowolnie komicznie, a niektóre rozwiązania fabularne - wygodnickie (lodówka, w której - co za traf! - znajduje się probówka z poszukiwaną krwią). Wątlutką opowiastkę sztukuje się dodatkowym wątkiem młodzieżowym: trójka wścibskich nastolatków (oczywiście też wyposażona w kamerę - w Hiszpanii, jak się okazuje, nikt nie wychodzi z domu bez sprzętu wideo) dostaje się do budynku, tyle że nic z tego nie wynika. I, niestety, szykuje się kolejny sequel, i to sądząc z końcowej sceny, rozgrywający się już w plenerze, a nie w klaustrofobicznej atmosferze zamkniętej kamienicy. To też nie wróży najlepiej: świeże powietrze jest dobre do spacerów - horrory wolą zamknięte pomieszczenia.