Polański: ścigany i pożądany *****

Paweł Mossakowski
2009-11-13, ostatnia aktualizacja 2009-11-11 19:06
Roman Polański. Ścigany i pożądany
Roman Polański. Ścigany i pożądany
PARAMOUNT PICTURES/PHOTOFEST/

USA 2008 (Roman Polanski: Wanted and Desired). Reż. Marina Zenovich

Bardzo interesujący, inteligentnie zrobiony i wydaje mi się, że uczciwy dokument prześwietlający tzw. sprawę Polańskiego. Zaglądający za kulisy sądowej rozprawy przeciwko reżyserowi i wyjaśniający motywy jego ucieczki ze Stanów. Ale też opowiadający przy tej okazji o jego wcześniejszych, niezwykle dramatycznych losach: koszmarnym dzieciństwie w cieniu Holocaustu, dorastaniu na ulicy, oszałamiającej karierze w Hollywood i śmierci ciężarnej żony brutalnie zamordowanej akurat w momencie, gdy jego życie zarówno zawodowe, jak i osobiste układało się wręcz idealnie.

W centrum filmu pozostaje jednak to, co wydarzyło się ładnych kilka lat później, a mianowicie proces o "nielegalny seks z osobą małoletnią" (pierwotnie paragrafów było aż sześć), który nastąpił po nieszczęsnej "sesji zdjęciowej" w domu Jacka Nicholsona. Niedawne aresztowanie Polańskiego w Szwajcarii (dla samego filmu okoliczność wręcz wymarzona) i gigantyczna ilość doniesień prasowych wracających do wydarzenia, które stanowiło podstawę jego zatrzymania, zwalnia mnie z obowiązku relacjonowania samej historii. Jak ją widzi Zenovich? Otóż dla niej głównym bohaterem jest nie tyle sam Polański, co amerykański system sprawiedliwości.

Autorce udało się przełamać milczenie dwóch głównych uczestników ówczesnego "dramatu sądowego" - obrońcy Polańskiego i jego oskarżyciela, człowieka zasadniczego, o surowych przekonaniach moralnych (mormona). Oprócz tego otrzymujemy też relacje wielu innych osób związanych ze sprawą (policjanci, dziennikarze, ofiara Polańskiego Samantha Geimer, dziś czterdziestokilkuletnia matka trójki dzieci), które pozwalają obejrzeć ją z rozmaitych punktów widzenia. Nie ma tu, z przyczyn obiektywnych, głosu sędziego Laurence'a Rittenbanda (zm. w 1994), postaci kluczowej, która odegrała tu - jeśli wierzyć filmowi - bardzo niechlubną rolę.

Rittenband miałby być bowiem człowiekiem znacznie bardziej dbającym o rozgłos i uznanie mediów (które po śmierci Sharon Tate zachowywały się haniebnie i z którymi od tego czasu Polański miał na pieńku), i o swój wizerunek publiczny niż o sprawiedliwość. Snob, człek próżny, małostkowy i bardzo łasy na dziennikarskie pochwały, nie był najodpowiedniejszą osobą w sprawie wymagającej dużej niezależności osobistej. Postępował co najmniej niekonsekwentnie: z jednej strony powstrzymywał się przed posądzeniem Polańskiego, z drugiej - łamał zawarte umowy, zmieniał zdanie, urządzał medialne spektakle, pytał o opinie żurnalistów, zwierzał się ze swoich zamiarów osobom trzecim (przy pisuarze w klubowej toalecie) itp. Czy nie jest to portret zbyt jednostronny? Raczej nie sądzę: nieprzypadkowo chyba obie strony, i obrońca, i prokurator, zażądały jego odsunięcia od sprawy. Suchej nitki nie zostawia też na nim osoba zainteresowana wówczas surowym ukaraniem Polańskiego, czyli Geimer.

Co miał zrobić Polański, mając przed sobą tak nieobliczalnego i nieprzewidywalnego przeciwnika? Więzienie było wciąż ewentualnością całkiem prawdopodobną (a widełki szerokie - od roku do 50 lat), a jego najbardziej realną alternatywą - deportacja. W tym drugim, optymistycznym przypadku praktyczny efekt byłby ten sam, co przy ucieczce z kraju - oprócz tego, oczywiście, że sprawa byłaby zamknięta i nie wisiała nad głową jak miecz Damoklesa. Tym niemniej nie dziwię się, że zwiał.

Wywód Zenovich jest sugestywny i solidnie podbudowany faktograficznie, a zebrany przez nią materiał, na który składają się wywiady, archiwalia i fragmenty filmów Polańskiego - skomponowany znakomicie. Najmniej przekonuje, zawarte w samym tytule, ostre przeciwstawienie Ameryki (tropiącej Polańskiego) i Europy (oddającej mu cześć i honor). W końcu to Ameryka nagrodziła go niedawno kilkoma Oscarami, no i nie wiem, jaka byłaby jego "europejska" sytuacja, gdyby tak przespał się z 13-letnią Francuzką