Na czym polega rewelacyjność debiutu Borysa Lankosza, skąd narastające w trakcie oglądaniu poczucie zachwytu, świadomość oglądania dzieła spełnionego (które ma szansę odnieść sukces nie mniejszy niż "Wojna polsko-ruska")? Stylistycznie film jest majstersztykiem, warsztatowo (fantastyczne zdjęcia Marcina Koszałki, który - co widać na ekranie - sam był jednocześnie operatorem kamery) nijak ma się do polskiego kina robionego na pół gwizdka. Ale to mało.
Bo dopieszczona w każdym kadrze, cyzelowana forma potrzebna jest tu po to, żeby ukryć pod nią demoniczną nieprzejrzystość. Upiornie mieszać szyki, płynąć od farsy do horroru, od arii z "Madame Butterfly" Pucciniego do fizjologii kiszki stolcowej, która niestrawioną monetę każe pod wodą szczotkować, żeby dało się ją połknąć po raz drugi. Od "Poezja, słucham" (telefonicznie powitanie redaktorek w wydawnictwie Nowiny) do "Lala, but ci się rozpierdala" (zaczepiający bohaterkę pijaczkowie). Od zawstydzonego uśmiechu Sabiny, która czerwienieje na widok umięśnionych sportowców na ekranie - do trupa i rezolutnej uwagi babci: "Na pewno nie wiecie, co zrobić z kośćmi".
Warto zobaczyć "Rewers" już choćby dla genialnego tercetu aktorskiego: Anna Polony, Krystyna Janda i Agata Buzek. Matka (Janda) szuka córce męża, dla kandydatów szykuje ciasto i nalewkę, z przejęciem, nerwowo, jakby walczyła o coś najważniejszego, tyle że już nie dla siebie. Babcia (Polony) zgarnia w filmie najwięcej bonmotów (o sobie: "to nawet nie wypada, abym się tak długo dobrze trzymała", o adoratorze wnuczki: "Księgowy? To może i liczyć umie"), jej ironia jest przenikliwa, pozbawiona starczej goryczy, ale i złudzeń, wpajanego przez otoczenie lęku ("Lepiej żyć samotnie niż w złym towarzystwie"). Sabina wydaje się najbardziej naiwna, jakby jeszcze rozmyta - zwykła polonistka od przecinków, marzycielka zawstydzona komplementami na temat swoich nóg, idealistka, która chce przekonać zdolnego poetę do paru cenzorskich poprawek, bo z takim talentem pisać do szuflady to grzech. Ale sama w końcu będzie musiała zgrzeszyć i odpokutować. Czyli dalej żyć.

"Rewers", który słusznie triumfował na festiwalu w Gdyni, jest filmem w najlepszym sensie popularnym, uroczo zwiewnym, nieprzytłoczonym ani historią, ani psychologią. Perypetie Sabiny z narzeczonymi, jak rzekomo niepijący wódki księgowy (świetny Adam Woronowicz), który każe sobie zadawać zagadki z mnożenia ("trzycyfrowe wolałbym"), mają wdzięk staroświeckich powiastek o pannach na wydaniu. Wystylizowany na Humphreya Bogarta Marcin Dorociński (wreszcie rola na miarę jego talentu) wnosi aurę czarnego kryminału, scena bójki ma coś z komiksu, a nieoczekiwany trup nadaje smak czarnej komedii. Ale to błyskotka (byłem na dwóch pokazach i na obu publiczność reagowała gromkim śmiechem) tylko z wierzchu.
ZOBACZ ZDJĘCIA Z PREMIERY
PRZECZYTAJ RECENZJE WIDZÓW
Dzięki Andrzejowi Bartowi, który dał Lankoszowi rewelacyjny, pękający od niuansów scenariusz, stalinowski czas jest tu "tylko" tłem i "aż" motorem zdarzeń. Aparatczycy mogą przy wódce recytować Verlaine'a i tańczyć przy jazzie ("muzyce uciśnionych Murzynów"), panie mogą po cichu cieszyć się ze śmierci Stalina, ale jednocześnie UB urządza aresztowanie generała, a partyjny szef Sabiny zostaje z dnia na dzień uznany za wroga systemu. Niczym lapidarny wykład o powojennym świecie brzmi tu pytanie babci: "Co to za człowiek? Z tych nowych czy zwyczajny?".

A jednak nie jest to - albo nie jest to tylko - film o stalinizmie. "Rewersem" rządzi groteska, tyle że w tej grze chodzi o sprawy fundamentalne. Kluczową rolę odgrywa ukrywana przez Sabinę moneta z napisem "Liberty" tam, gdzie nikt nie ma dostępu, w żołądku: "tylko diabeł mógłby o tym wiedzieć". Ale zjawia się ktoś, kto wie. Ktoś, kto uwodzi i przeraża, zdobywa ciało, a chce zdobyć duszę. Tego diabła można próbować oszukać, można go nawet zabić, ale on się odrodzi, przeżyje. A wreszcie trzeba go będzie pokochać.
"Rewers" Polska 2009. Reż. Borys Lankosz. Aktorzy: Agata Buzek, Krystyna Janda, Anna Polony, Marcin Dorociński, Adam Woronowicz, Bronisław Wrocławski, Łukasz Konopka
"Rewers" zwycięzcą udanego, 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
Twórcy "Rewersu" o filmie
Druga strona stalinowskiej nocy