Znakomity, hipnotyzujący wręcz film, najlepszy z oglądanych przeze mnie w tym roku i, moim zdaniem, najlepszy też w coraz bardziej imponującym (weźmy niedawne "Ukryte") dorobku austriackiego reżysera. Można mówić tu o "arcydziele", gdyby słowo to nie zostało już tak zszargane i zużyte.
Akcja tego czarno-białego, elegancko fotografowanego filmu rozgrywa się w przededniu I wojny światowej w niewielkiej miejscowości Eichwald na północy Niemiec, której życiem rządzą ustalone reguły hierarchii i porządku, a każdy zna swoje miejsce. Jest baron, w którego majątku znajduje zatrudnienie połowa mieszkańców, surowy pastor dzierżący rząd dusz, doktor, położna, nauczyciel... I oto tą spokojnie, po bożemu żyjącą społecznością wstrząsa seria tajemniczych wypadków: koń, na którym wraca do domu doktor, przewraca się o przeciągnięty między drzewami drut i jeździec ląduje w szpitalu; ktoś porywa małego synka barona i brutalnie bije go w lesie; ktoś podpala stodołę ze zbiorami, czyjaś niewidzialna ręka otwiera w mroźny dzień okno w pokoju, w którym leży niemowlę, najmłodsze dziecko zarządcy itd. Kto stoi za tymi wydarzeniami, kto jest autorem tych niecnych postępków?
Haneke, choć buduje tu napięcie jak w rasowym kryminale, nie odpowiada jednoznacznie na to pytanie - podobnie jak w "Ukryte", gdzie też do końca nie wiemy, kto wysyłał tajemnicze kasety wideo do małżeństwa paryskich intelektualistów. Tu z grubsza też się domyślamy, ale reżysera bardziej niż "kto, personalnie, to zrobił?", interesuje "kto jest za to wszystko odpowiedzialny?"
W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie Haneke zapuszcza się w głąb domostw najznamienitszych mieszkańców Eichwaldu, studiując panujące w nim relacje. I w każdym z nich odkrywa, o różnym tylko natężeniu, mieszankę autokratyzmu i zakłamania, atmosferę represywności i lęku. W tych domowych reżimach niepodzielną władzę sprawują Stateczni i Poważni Mężczyźni - kobiety nie mają nic do gadania, a dzieci chowane są w surowej dyscyplinie. Pastor, nawet za stosunkowo błahe przewinienia karze latorośle chłostą oraz nakazuje nosić im, przywiązywaną do ramion, tytułową białą wstążkę (jako znaku czystości i niewinności) - a to on stanowi tu najbardziej modelowy przykład tego "męskiego wychowania". Jeszcze bardziej odpychającą postacią (pastor ma swoje lepsze momenty) jest owdowiały doktor. Scena, w której rozstaje się ze swoją długoletnią kochanką, pomagającą mu w opiece nad dziećmi, jest szokująca w swoim psychologicznym okrucieństwie. A na koncie ma jeszcze poważniejsze, ukryte grzechy... Jakie więc mają wyrosnąć w tych niby porządnych, a tak naprawdę chorych domach dzieci? Czy można się dziwić, że poddawane fizycznej i psychicznej przemocy, będą się mścić? I to nie tyle na swoich bezpośrednich prześladowcach, ale na tych, których zaatakować jest łatwiej?

Ten opowiadający o utracie niewinności i rodzeniu się zła film jest też oczywistą parabolą historyczną. Tak jak w "Ukrytych" Haneke mówił o przeszłości wpływającej na teraźniejszość, tak tu, odwróciwszy kierunek, sugeruje, jak przedstawiana na ekranie teraźniejszość ukształtowała przyszłość. Wydaje mi się przesadą mówić, że "ukazuje genezę faszyzmu" (nie bardzo przemawiają do mnie takie jednoczynnikowe interpretacje), ale na pewno pomaga zrozumieć, co stało się z Niemcami dwadzieścia lat później.
W ponurym świecie "Białej wstążki" (perwersyjny to tytuł!) znajdziemy tylko jeden jasny punkt. Jest nią miłość 30-letniego, nieśmiałego nauczyciela do jeszcze bardziej nieśmiałej, 17-letniej opiekunki najmłodszych dzieci baronostwa. Romans między nimi zostaje tu ukazany z delikatnością, humorem oraz czułością - bardzo zresztą dla tego chłodnego reżysera nietypową. Cała reszta tego mikroświatka tonie jednak we - jak to określa baronowa, decydując się opuścić Eichwald - "wrogości, podejrzliwości, zazdrości". Nic dziwnego, że wybuch I wojny światowej przyjęty tu zostaje z niejaką ulgą: ktoś wreszcie wywalił w okno w dusznym pomieszczeniu, gdzie nie dało się już oddychać.
Haneke zdobywa Złotą Palmę!
"Biała wstążka" Niemcy, Francja, Austria, Włochy 2008 (Das Weisse Band). Reż. Michael Haneke. Aktorzy: Christian Friedel, Leonie Benesch, Burchart Klaussner, Ulrich Tukur, Susanne Lothar