Księżniczka i żaba ****

PAWEŁ T. FELIS
2010-01-15, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 21:46

USA 2009 (The Princess and the Frogg). Reż. Ron Clements, John Musker. W wersji polskiej: Karolina Trębacz, Marcin Mroziński, Wojciech Paszkowski, Dominika Kluźniak, Piotr Gąsowski, Stefan Friedmann, Stanisława Celińska

Ani ona nie jest księżniczką, ani on żabą: Tiana to pracowita i ambitna kelnerka, która od służby wolałaby własną restaurację. Naveen jest z kolei żabą "tymczasową", niesfornym księciem, który dał się zaślepić fantazjom doktora Faciliera ("facet wiedźma") i pokarany został za to żabim ciałem. Naveen marzy oczywiście o księżniczce, która pocałunkiem zwróci mu książęcą naturę. I pozornie ma szczęście, bo wyjątkowo chętna na całowanie żaby jest Charlotta, damulka wiecznie bujająca w chmurach i wypatrująca pięknego męża. Zamiast Charlotty żabę całuje jednak Tiana, co fabułę baśni Grimm zmienia diametralnie - nikt z powodu pocałunku nie pięknieje, a zamiast jednej żaby są od tej pory dwie.

Fabularna gra z bajkowym oryginałem jest tu całkiem świeża: historia przeniesiona zostaje w lata 20., kiedy w Nowym Orleanie święci triumfy jazz - z jednej strony opływający w kiczowaty przepych przedsiębiorcy bogacze, a z drugiej nieco niebezpieczna, zatopiona w magii Dzielnica Francuska i otaczające miasto bagniska, w których przyroda żyje swoim życiem. Najważniejsze jest jednak pomieszanie religii i zabobonów, ras i kultur - grający na trąbce otyły aligator nosi imię po Louisie Armstrongu, świetlik po Rayu Charlesie, a główna bohaterka Tania jest czarnoskórą służącą, która marzy o tym, by wybić się na niezależność. I chociaż to jedynie bajkowa wersja dawnej Ameryki, dobra to odmiana po niestrawnych "cool" uwspółcześnieniach w typie niemieckich "7 krasnoludków".

Disney postawił tym razem na tradycję - nie dość, że "Księżniczka i żaba" zrealizowana została metodą rysunkową, to jeszcze całość ma wdzięk szlachetnie staroświeckiej opowieści sprzed epoki komputerów. Nawet jeśli w tej bajce utrzymanej w konwencji sympatycznie jazzującego musicalu i książę żaba ma nadmiernie wybujałe ego, i służąca żaba chwilami daje się nieraz ponieść emocjom i ma całkiem cięty język, wszystko zmierza ku szczęśliwemu rozwiązaniu. "Chcecie być ludźmi, ale potrzebujecie czegoś innego" - mówi szalona, 200-letnia "mama Odie" (genialnie zdubbingowana przez Stanisławę Celińską) do dwóch żab szukających sposobu na odczarowanie. I śpiewająco tłumaczy, że nieważne, jak wyglądasz, jakie masz ubranie i skąd pochodzisz. Ważne, co masz w sercu. Banał? W "Księżniczce i żabie" nawet naiwności mają swój urok.