Sherlock Holmes ****

Paweł Mossakowski
2010-01-15, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 21:46
Sherlock Holmes
Sherlock Holmes

Australia, USA, Wielka Brytania 2009. Reż. Guy Ritchie. Aktorzy: Robert Downey Jr., Jude Law, Mark Strong, Rachel McAdams

"Sherlock Holmes" Guya Ritchiego (zaczynał świetnie, ale jego ostatnie filmy to seria katastrof) jest unowocześniony i przystosowany do potrzeb młodzieżowej widowni, która zapewne uznałaby tradycyjnie ukazanego detektywa z Baker Street za starego nudziarza. Grany (zabawnie) przez Roberta Downeya Holmes jest nie tyle mistrzem chłodnej, logicznej dedukcji (choć kilkakrotnie zdarza mu się tu ze swoich umysłowych umiejętności skorzystać), co bohaterem kina akcji: umie walczyć jak żółw Ninja, biega i skacze, ucieka i goni. Produkcja jest wysokobudżetowa - mówi się o 80 milionach dolarów i pieniądze te widać na ekranie. Zaś fabuła bierze więcej z bestsellerowego "Kodu Da Vinci" niż ze starego, poczciwego Conan Doyle'a.

Przeciwnikiem naszego detektywa jest diaboliczny lord Blackwood (Strong z fryzurą a la Bela Lugosi), któremu Holmes w pierwszej scenie uniemożliwia popełnienie kolejnego rytualnego morderstwa na bladolicej niewieście. Za poprzednie (oraz praktykowanie czarnej magii) Blackwood zostaje skazany na śmierć i powieszony, ale przed egzekucją zdradza Holmesowi, że jeszcze powróci na ten świat, gdyż ma wobec niego pewne plany. Nie są to czcze pogróżki: Blackwood istotnie zmartwychwstaje, by na czele tajnego, wpływowego stowarzyszenia próbować przejąć władzę nad Anglią, a następnie całym światem...

Twórcy filmu lubią rozmach: Holmes nie rozwiązuje tu ot, jakiejś drobnej tajemnicy morderstwa, ale - zgodnie z debilną hollywoodzką tradycją - ratuje cały świat. Szkoda jednak, że opowiadana przez nich historia jest tak meandryczna, wolna od logiki (nie tylko sherlockowskiej - wszelakiej) i nudnawa (a film trwa z górą dwie godziny!). Dużo tu tajnych spisków, okultyzmu i tajemnych znaków, ale sensu niewiele. Fajne i pomysłowe są jedynie końcowe wyjaśnienia machinacji łajdackiego arystokraty (który swoimi poczynaniami rzuca wyzwanie racjonalnemu myśleniu), ale zanim do nich dojdziemy, można usnąć.

Mamy tu również wątki osobiste: wierny kompan i współlokator (czy tylko?) Holmesa doktor Watson (Law) zaręcza się, czemu Holmes nie może przyglądać się bezczynnie. Samego Holmesa zaś nawiedza jego stara miłość Irene Adler (McAdams), współpracująca z tajemniczym profesorem Moriarty (który czeka w ciemnościach na nieunikniony sequel). Jeśli już przy tym jesteśmy: kilka wątków pozostaje niewyjaśnionych, zapewne też z myślą o kontynuacji. OK, rozumiemy tę kalkulację, ale w efekcie zakończenie tego pierwszego "Sherlocka" jest dalece niesatysfakcjonujące i niepełne.

Nie jestem purystą i nie będę wył jak pies Baskervillów tylko z tego powodu, że Holmes zna kung-fu i walczy na pięści (zresztą w obfitym dorobku Conan Doyle'a - 56 opowiadań i 4 powieści - rozsianych jest wiele aluzji do pięściarskich umiejętności jego bohatera), czy że nie może się uwolnić od uczuciowego wpływu femme fatale. Gorzej znoszę stylistyczne popękanie filmu, który do końca nie wie, czy ma być mrocznym thrillerem, czy komedią. Przymrużenie oka pomaga znieść absurdy fabuły, ale gdy nie traktujemy rzeczy serio, trudno o ekscytację czy lęk o bohaterów. Zaś z drugiej strony, przekomarzanki Holmesa i Watsona są umiarkowanie zabawne i mniej błyskotliwe, niż sobie to wyobrażają autorzy filmu. Tyle że obydwaj aktorzy bardzo dobrze grają.





  • Sherlock Holmes *** premieryfilmowe 18.01.10, 20:10

    SherlockHolmes to film na który naprawdę warto się wybrać. Troszeczkę tylko żalże Watsona nie zagrał jednak Colin Farrell (były rozmowy o tym). Polecam!»

  • Re: Sherlock Holmes *** sid.leniwiec 25.01.10, 19:35

    Z klasycznym Holmesem nie ma to wiele wspólnego, ale film sensacyjny podany wwiktoriańskim sosie ma swój urok. Plus chłopaki dobrze grają. Dziewczyny gorzej.Na 3+.»