Nine - Dziewięć ***

PAWEŁ T. FELIS
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-22 22:03
Dziewięć
Dziewięć

Zapowiadał się wielki sukces: temat wzięty z Felliniego i jego rozszalałe, efektowne wizje, gwiazdy i rozbuchane kostiumy, wielka sztuka i życie, które bywa całkiem trywialne. A jednak coś w nowym musicalu Roba Marshalla nie zaiskrzyło, czegoś zabrakło.

Nine - Dziewięć
fot. Kino Świat - Nine - Dziewięć
Nine - Dziewięć
''Nine'' to parada znanych i pięknych aktorek. Pośrodku Sofia Loren jako matka Guido, głównego bohatera filmu
''Nine'' to parada znanych i pięknych aktorek. Pośrodku Sofia Loren jako matka...
Dziewięć
Dziewięć
Dziewięć
Dziewięć
ZOBACZ TAKŻE
Trudno nie porównać Marshalla do głównego bohatera-reżyserem, który ma pod ręką wszystkie puzzle, ale niespecjalnie wie, jaki z nich zrobić użytek.

Ten reżyser to Guido Contini (tańczący Daniel Day-Lewis): imię ma po bohaterze "Osiem i pół", nazwisko kojarzy się jednoznacznie z Fellinim. Większość scen rozgrywa się zresztą w prywatnej wytwórni Felliniego Cinecitta, a Marion Cotillard grająca żonę reżysera wyraźnie ucharakteryzowana jest na wzór Giulietty Masiny. Punktem wyjścia - jak w "Osiem i pół" - jest twórczy kryzys: Contini za chwilę ma zacząć nowy film, już musi opowiadać o nim na konferencjach prasowych, ale zupełnie nie wie, o czym "Italia" (naprędce wymyślony tytuł) będzie. Ciągle więc ucieka - a to od dziennikarzy, a to od żony do kochanki, a to od rzeczywistości w świat marzeń.

Z tych marzeń buduje Marshall musicalowy entourage: na wielkich rusztowaniach w Cinecitta rozgrywa się tryskające kolorami, damskimi fatałaszkami i choreograficznymi pląsami show. Gdy Contini rozmawia ze swoją zaufaną kostiumolożką, oczami wyobraźni widzi ją jako kabaretową gwiazdę. Gdy je kolację z przyjaciółmi i żoną, wyobraża ją sobie w roli diwy śpiewającej o "mężu, który kręci filmy". Nawet kochanka najbardziej efektowna jest wtedy, gdy zostaje odrealniona - w snach Continiego Penelope Cruz wije się więc niczym gejsza i tancerka go-go w jednym.

Są tu momenty intrygujące, przebłyski prawdziwego kina: gdy Nicole Kidman (w roli muzy Continiego) rozmawia z reżyserem w rzymskich zaułkach o tym, że po raz kolejny jego fantazji już nie zagra; gdy żona mówi o Continim jako artyście reżyserującym swoje filmy i... swoje życie; gdy świetna Judi Dench w lapidarnych dialogach ujawnia się jako błyskotliwa przyjaciółka i matka, pokorna powierniczka tajemnic i rezolutna "reżyserka", która sama wydaje się kobietą niespełnioną, bo chyba nieszczęśliwie zakochaną.

Cóż z tego jednak, skoro wszystkie te momenty Marshall rozmywa w musicalowym sosie - akcję co chwila przerywają wielominutowe, mało zresztą porywające piosenki, w których nie ma nic poza sztucznością, powodzią topornych banałów (kto pisał te teksty?). Niby taka właśnie rola musicalu, ale w tym wypadku konwencja całkowicie rozmija się z tym, o czym "Nine" miało opowiadać - tu Fellini, a tu kicz, tu sztuka, a tu jałowy produkt.

Być może problemem tego filmu jest napuszony do granic możliwości ton, irytujący patos i całkowity brak ironii. Być może grzechem Marshalla była nachalna próba pokazania fantazji i snów w sposób dosłowny i jednoznaczny. Jest tu bowiem świetny pomysł, którego reżyser - niestety - nie wykorzystał: gdy kończy się film, widzimy raz jeszcze aktorów, tyle że w czasie prób. Judi Dench ćwiczy bez peruki, Nicole Kidman ma na głowie swój charakterystyczny "baranek", a Penelope Cruz - dopiero bez kostiumowo-choreograficznego sztafażu - jest naprawdę uwodzicielska. I nagle cała sztuczność nabiera sensu, bo zostaje ujęta w nawias. Szkoda tylko, że trzeba na ten moment czekać do napisów końcowych.

USA, Włochy 2009 (Nine). Reż. Rob Marshall. Aktorzy: Daniel Day-Lewis, Nicole Kidman, Penelope Cruz, Marion Cotillard, Judi Dench, Sophia Loren, Kate Hudson, Stacy Ferguson





  • Nine - Dziewięć *** belejard 22.01.10, 23:13

    Ja jestem zauroczona: muzyką, Penelopą i Lewisem(ten uśmiech... eh) dla mnie rewelacja!!!»

  • Nine - Dziewięć *** olita23 22.01.10, 23:40

    penelope genialna, jej piosenka tez, gruba fergie super, brak finalu, dialoginudne, dobre zdjecia i kostiumy, judi dench swietna, do chicago dalekoooostrasznie.»

  • Re: Nine - Dziewięć *** paulinaa 30.01.10, 12:16

    świetna muzyka i nic więcej. Chicago sto razy bardziej mi się podobało.»