W mojej opinii, oprócz bezkonkurencyjnej "Białej wstążki" i francuskiego "Proroka", najlepszy film jaki nakręcono w Europie w ubiegłym roku. Reżyserka (znamy ją z "Czerwonej drogi") okazuje się tu godną spadkobierczynią najlepszych tradycji brytyjskiego społecznego realizmu, umiejącą zarazem przemówić własnym głosem. W porównaniu ze swoimi wielkimi poprzednikami (Kenem Loachem i Mikiem Leigh) wydaje się też mniej skłonna do politykowania.
Bohaterką filmu, praktycznie nie schodzącą z ekranu, jest 15-letnia Mia (rewelacyjna Jarvis), nastolatka znajdująca się w stanie permanentnej wojny ze sobą i ze światem. Mieszka (i ciągle się kłóci) ze swoją 11-letnią, palącą papierosy i przeklinającą jak pijany raper siostrą oraz matką (Wareing), rozrywkową tlenioną blondynką, ostro popijającą i wykazującą znacznie więcej zainteresowania facetami niż córkami. O ojcu nawet się tu nie wspomina. I nie trzeba chyba dodawać, że mieszkanie znajduje się w ponurym blokowisku, wokół którego roztacza się postindustrialna pustka.
Mia nie chodzi do szkoły, nie ma chłopaka ani przyjaciółek, cała wypełniona jest agresją (w jednej z pierwszych scen bije koleżankę z główki, łamiąc jej nos). Jedyne, co lubi robić, to tańczyć w pustym mieszkaniu w rytm hip-hopu (choć Billym Elliotem nie jest). Słuchawki na uszach jeszcze mocniej podkreślają jej izolację od świata.
Pewnego dnia matka przyprowadza do domu nowego przyjaciela, przystojnego ochroniarza Connora (wschodząca gwiazda Fassbender), który jest wobec Mii miły i opiekuńczy, odpowiadający na jej desperacką potrzebę czułości, ojcowski niemal, ale ich wzajemne relacje okażą się dużo bardziej skomplikowane...
"Fish Tank" jest bardzo prawdziwym portretem wściekłej, ale niepozbawionej wrażliwości nastolatki. I opowieścią o trudnym dojrzewaniu, znakomicie oddającym udręki i nierozwiązywalne sprzeczności tego okresu. I obrazem życia brytyjskiej "klasy pracującej" - prawdę mówiąc, lekko przerażającym. Ilość słownej agresji, jaka przetacza się przez film (zwłaszcza w pierwszych 15 minutach), jest niewiarygodna - osoby o wrażliwych uszach raczej powinny zostać w domu.

Największym jego osiągnięciem wydaje mi się to, że mając tak trudną do polubienia bohaterkę, udaje mu się sprawić, że mimo wszystko "idziemy za nią" i przejmujemy się jej losem. Jest to zasługa i błyskotliwego scenariusza, i nieosądzającej postawy reżyserki, i świetnego, zanurzonego we własnych doświadczeniach, aktorstwa. 18-letnia Jarvis jest naturszczykiem (reżyserka podobno wypatrzyła ją na prowincjonalnej stacji kolejowej, gdzie tłukła się ze swoim chłopakiem), ale to, że nie ma typowej dla zawodowych aktorów łatwości w wyrażaniu emocji, działa na jej korzyść i czyni jej postać bardziej przez swoją niedostępność intrygującą. Wiemy, że kotłują się w niej namiętności, ale w którą stronę ją zaprowadzą - już nie.
"Fish Tank" Wielka Brytania 2009. Reż. Andrea Arnold. Aktorzy: Katie Jarvis, Michael Fassbender, Kierston Wareing