Zadziwiająco sympatyczna mieszanka realistycznej historyjki o nastoletnim Davie (Johnson), który nieudolnie próbuje bawić się w superherosa z komiksu - oraz komiksowej rozwalanki, którą urządzają niejaki Big Daddy (podrabiający Batmana Nicolas Cage) i jego córka Hit Girl (Moretz). Świat na serio (Dave nie jest ani specjalnie bystry, ani wysportowany, za to po brutalnej napaści ma jedną cechę nadludzką: nie czuje bólu) przenika się ze światem z bajki, trywialny nieudacznik z krwi i kości walczy z odrealnionymi mafiosami, którzy z ludzi robią krwistą miazgę. Na dodatek Big Daddy - były policjant z rodzinną traumą - nie tylko zbiera w domu ostry sprzęt na ostateczną rozprawę z mafijnym światem, ale też rysuje swoich wrogów na wzór komiksowych postaci. Czyżby wszystko było tu fantazją niezdarnego Dave'a, który - choć w marzeniach Supermana z siebie nie robi - ma szansę zyskać sławę, zdobyć najładniejszą dziewczynę i użyć w czasie finałowej akcji bazooki?
Nie wiem - po licznych nawiązaniach domyślam się za to, że twórcy (tak jak bohaterowie) lubią nie tylko komiksy, ale też "Matrixa" i filmy Tarantino. "Kick-Ass" nie jest zresztą niczym więcej niż zgrywą - zabawą w hardcorową przemoc na ekranie (trupów i sposobów zabijania są tu dziesiątki), efekciarską błazenadą efektów specjalnych. Jednocześnie w tej fascynacji filmowym zabijaniem jest coś szczerego, nawet jeśli mocno naiwnego - socjologów ta fascynacja powinna zmrozić i oburzyć, widzom, przy kolejnej paczce popcornu, pewnie się spodoba.