Nic osobistego ****

Paweł Mossakowski
2010-04-16, ostatnia aktualizacja 2010-04-15 17:46
Nic osobistego
Nic osobistego

Holandia, Irlandia 2009 (Nothing personal) Reż. Urszula Antoniak. Aktorzy: Lotte Verbeek, Stephen Rea

Prosta, kameralna opowieść o spotkaniu dwojga samotników. Młoda dziewczyna Anne (bardzo utalentowana Verbeek) wkrótce po rozstaniu z mężem porzuca swoje dotychczasowe życie w Amsterdamie i zaczyna jeździć autostopem po zalanej deszczem Irlandii. Bez określonego celu i kierunku, jakby tylko uciekała przed przeszłością. Jest szorstka, nieufna, opryskliwa - wygląda na to, że nikogo, poza samą sobą, nie potrzebuje. Pewnego dnia dociera na kraniec wyspy, do położonego na skalistym brzegu domu owdowiałego Irlandczyka Martina (trochę jakby zniewieściały Rea). Zawierają umowę: ona, za jedzenie, będzie prowadzić mu dom i pomagać w ogrodzie. Ale jest jeszcze dodatkowy warunek: żadnych imion, żadnych osobistych pytań (stąd przewrotny - gdyż film wydaje się mieć akurat bardzo osobisty charakter - tytuł). Jak wywiążą się z tego wzajemnego zobowiązania?

Odpowiedź w pewnym sensie łatwo przewidzieć. Programowa oddzielność i osobność ma oczywiście swoje zalety. Zapewnia nieskrępowaną obecnością drugiego człowieka swobodę ruchów, daje też swoiste poczucie bezpieczeństwa: nikt już nie dotknie, nie zawiedzie, nie odejdzie, ale na dłuższą metę jest trudna do utrzymania.

Oglądamy więc stopniowe, niepewne, chwilami kurczliwe zbliżanie się do siebie dwojga obolałych, poranionych w przeszłości ludzi - drobne kroczki do przodu, wycofanie, otwarcie, przymknięcie, ciekawość zmagającą się z ostrożnością, jakieś próby samooszukiwania, nieprzyznawania się do potrzeby bliskości. Oboje dodatkowo jeszcze odgradzają się od siebie ironią. I tak aż do puenty - zaskakującej, niejednoznacznej, ale mieszczącej się w logice prowadzącej do niej historii. Na czas zadumy nie jest to zły film.