Fantastyczny Pan Lis *****

PAWEŁ T. FELIS
2010-04-16, ostatnia aktualizacja 2010-04-15 17:46
Fantastyczny Pan Lis
Fantastyczny Pan Lis

USA 2009 (Fantastic Mr. Fox). Reż. Wes Anderson. W wersji oryginalnej: George Clooney, Meryl Streep, Bill Murray, Willem Dafoe, Jason Schwartzman

Syn Pana Lisa chciałby być atletą, ale i w domu, i na szkolnym boisku traktowany jest jak odmieniec-nieudacznik, który nie dorasta ojcu do pięt. Żona Pana Lisa chciałaby wieść spokojne, choćby i biedne życie rodzinne, ale nie może, bo mąż co chwilę pakuje ją w kłopoty. Sam Pan Lis potrzebuje być ciągle w centrum uwagi, potrzebuje zachwycać i - jak mówi - "nokautować" swoimi ekscesami, bo tylko wtedy czuje się spełnionym, dzikim lisem. Jednak, zamiast zachwycać, zmusza rodzinę do ciągłej ucieczki, zsyła na dom alkoholową powódź i igra z losem.

Fabuła nowego filmu Wesa Andersona płynie wokół kolejnych potyczek Pana Lisa z trzema sąsiadami (i biznesowymi potentatami), którym nasz bohater kradnie kaczki i gęsi. Natura (dzika!) kontra cywilizowane chamstwo. Animowaną fabułę - opartą na książce Roalda Dahla - Anderson skupia jednak wokół jednego z najważniejszych problemów swojego kina: w naszą naturę (w męską naturę?) wpisany jest egoizm, walka samolubnego, czasem leniwego "ja" z empatią wobec bliskich, starcie ambicji z pragnieniem spokoju i porządku.

"Kocham cię, ale nie powinnam za ciebie wychodzić" - mówi głosem Meryl Streep lisica do męża, który status podkradacza kur chciał zamienić na posadkę gazetowego felietonisty, ale dzikim zwierzęciem pozostał. I nawet jeśli plącze się tu na horyzoncie happy end, jest w nim - jak w całym tym filmie, animowanym poklatkowo i podkreślającym umowność formy - wyraźny cudzysłów: rodzinny błogostan okupiony jest zawsze czyjąś rezygnacją. I to nie kobiety oczywiście, bo nawet wśród lisów patriarchat - jak widać - ma się całkiem dobrze.