Słabiutka komedia romantyczna połączona z jeszcze słabszą komedią sensacyjną - hybryda gatunkowa, która ani nie bawi, ani nie wzrusza, ani nie emocjonuje. Milo, ekspolicjant, a obecnie tzw. łowca nagród (Butler z "300"), ma doprowadzić przed oblicze sądu swoją byłą żonę Nicole, reporterkę z nowojorskiego dziennika (Aniston), winną jakiegoś błahego wykroczenia drogowego. Zlecenie przyjmuje z radością, gdyż szczerze nie znosi swojej eks (zresztą z pełną wzajemnością), a tu jest okazja, by ją upokorzyć i jeszcze na tym zarobić. Ale zadanie okazuje się trudniejsze, niż można się spodziewać, gdyż Nicole wpadła właśnie na trop grubej afery kryminalnej, w związku z czym ich śladami podążają jakieś ponure typy. W dodatku Milo ścigają egzekutorzy z firmy bukmacherskiej, której jest winien pieniądze, a Nicole prześladuje zakochany kolega z redakcji
Niby więc dużo się dzieje, ale akcja stoi w miejscu jak słup wbity w ziemię. Brakuje paliwa - w komediach romantycznych typu "powtórne zejście się zwaśnionych eksmałżonków" jest nim dynamika związku między parą bohaterów - tu jest ona żadna. Nam, widzom, powinno też zależeć, aby ta poróżniona dwójka dogadała się, doszła do wniosku, że nie było tak źle, że jednak w głębi serca wciąż się kochają, dała sobie "drugą szansę" itd., itp. Ale niby dlaczego ma nam zależeć na szczęściu nieogolonego gbura i kretynki na obcasach?
Film jest głupi, przewidywalny, nudny, nieśmieszny, z plączącym się z boku bezsensownym wątkiem kryminalnym. Wszyscy tu co chwila wpadają na siebie, jakby poruszali się w obrębie warszawskiej Starówki, a nie połowy stanu. Nicole jazgocze, Milo coś tam jej odburkuje, a wokół latają faceci z pistoletami, często gęsto strzelając do naszych bohaterów - niestety, niecelnie. Okropieństwo.