Czarodziejka Lili, smok i magiczna księga ***

PAWEŁ T. FELIS
2010-05-28, ostatnia aktualizacja 2010-05-27 00:06
Czarodziejka Lili, smok i magiczna księga
Czarodziejka Lili, smok i magiczna księga
Marco Nagel

Austria, Niemcy, Włochy 2009 (Hexe Lilli, der Drache und das magische Buch). Reż. Stefan Ruzowitzky. Aktorzy: Alina Freund, Michael Mittermeier, Ingo Naujoks. Dubbing: Iga Kreft, Anna Dereszowska, Elżbieta Kijowska, Jacek Lenartowicz

Tytułowa Lili (sympatyczna Alina Freund) ma w najważniejszym dla siebie okresie dorastania bardzo pożądaną broń: czary. Gdy nauczycielka ogłosi na lekcji klasówkę z matematyki, Lili szybko jej ten zamiar wyperswaduje. Gdy szkolne gwiazdy, czyli nieznośne koleżanki, zaczną coraz bardziej zbliżać się do przystojnego kolegi, Lili przyprawi im ogony, a sympatię kolegi zdobędzie sama. Nie do końca wtajemniczona w świat magii dziewczynka czasem oczywiście działa na oślep - klasę zmienia na przykład w pływający basen, a swój dziecięcy pokój w pokój małp, względnie kóz.

Podobnie jak w powieści Knistera Lili ma jednak zadanie całkiem poważne - musi ochronić tytułową księgę, czyli ni mniej, ni więcej, ale ocalić świat: wszystko dlatego, że ekscentryczna czarodziejka Surulunda chce odejść na emeryturę i szuka następczyni. W trudnym zadaniu wspierał będzie Lili wygadany smok (z nieco zbyt zaokrąglonym brzuchem), a przeszkadzał Hieronimus, który dzięki księdze chce przejąć władzę nad światem dorosłych: w grę wchodzą ekscentryczne przemiany (Hieronimus staje się np. uwodzicielskim mięśniakiem) i gadające psy, efektowne loty, chodzenie po ścianach i bardzo "nowoczesne" metody hipnozy za pomocą zielonego pyłu z oczu. Wystarczy?

No właśnie nie bardzo - film Stefana Ruzowitzky'ego, który zrobił niedawno całkiem udanych "Fałszerzy", w formule kina familijnego jest konwencjonalny do bólu: bawi humorem jakby już zużytym, uwodzi kolorami i błyskotkami, które kino dla dzieci zna już na pamięć, wreszcie peroruje o wspólnocie i przyjaźni, bo przecież te liczą się bardziej niż czary. Zgoda, ale szkoda mi najmłodszych, które na Dzień Dziecka zasłużyły na bardziej oryginalny, filmowy prezent.