Wysoka i smukła Li Mei (Huang Lu) ma dość życia w swojej nędznej wsi: nie ma tu nic ciekawego do roboty, ciągle kłóci się ze swoją zrzędliwą matką, adorujący ją faceci są okropni (jeden z nich brutalnie ją gwałci) itd. Ucieka więc do pobliskiego wielkiego miasta, gdzie po krótkim epizodzie w szwalni zatrudnia się w salonie piękności (ale świadczącym też inne usługi) i wiąże się z pracującym dla mafii egzekutorem długów. To jednak nie koniec jej wędrówki: wkrótce znajdzie się w Londynie...
"Chinka" jest portretem młodej dziewczyny, która stale znajduje się w drodze - ciągle gdzieś jedzie (generalny kierunek: ze Wschodu na Zachód) w poszukiwaniu chimery zwanej "lepszym życiem". W jej dążeniu tyleż jest determinacji, co przypadkowości, a instynkt ważniejszy bywa od kalkulacji. Dotyczy to także jej związków z mężczyznami z reguły marnie się kończących.
Ta opowieść o wykorzenieniu i psychicznej bezdomności (a inaczej mówiąc, samotności) nie jest jakoś nadzwyczajnie pomysłowa fabularnie, często ociera się o socjologiczny banał, ale sam portret wydaje się prawdziwy i nieretuszowany (bohaterka nie jest zresztą osobą specjalnie ciekawą czy budzącą sympatię). Być może właśnie ta autentyczność (bo chyba nie mocno naciągana "alegoryczność") tak ujęła jurorów festiwalu w Locarno w 2009 roku, że zdecydowali się przyznać filmowi główną nagrodę.