Amalia. Królowa Fado **

PAWEŁ T. FELIS
2010-06-18, ostatnia aktualizacja 2010-06-17 18:51
Amalia. Królowa Fado
Amalia. Królowa Fado

Portugalia 2008. Reż. Carlos Coelho Da Silva. Aktorzy: Sandra Barata Belo, Carla Chambel, Ricardo Carrico

Piękna Lizbona i piękny głos tytułowej "królowej Fado" - te dwie zalety biograficzny film Carlosa Coelho da Silvy ma bez wątpienia. Poza tym niewiele: przez blisko dwie godziny Amalia Rodriguez pozostaje tak samo bezbarwna, choć rzekomo targana namiętnościami, tak samo zimna, choć śpiewająca rozdzierające ballady nie tylko o miłości niespełnionej.

"Amalia " cierpi na przypadłość wielu telewizyjno-teatralnych biografii - odtwarza życiorys (nie do końca zresztą w sposób linearny), ale niewiele mówi o tym, kto ten życiorys wypełnił. Dowiadujemy się więc o słynnej śpiewaczce fado, że wychowywana była przez kilka lat bez siostry, z którą rozdzielono ją we wczesnym dzieciństwie, że nie kochała jej matka ani wymuszony pierwszy mąż, z którym nieopatrznie zgodziła się kochać w samochodzie. Że gardząc "wyższymi sferami", fascynowała się jednocześnie przez lata kochliwym, przystojnym tenisistą Eduardo, który wstydził się związku z dziewczyną z plebsu. Że rozpaczliwie szukając szczęścia, wpadła w ramiona posiadającego rodzinę, dystyngowanego bankiera. I że poruszała się po życiu po omacku, od przypadku do przypadku, a jedynym dowodem upływu czasu i dojrzewania była zmieniająca się, ciemniejąca barwa jej głosu.

Gdzieś między wierszami odzywa się w "Amalii" znany paradoks: ktoś, kto świetnie pokazuje dźwiękami emocje na scenie, niekoniecznie radzi sobie z nimi w życiu prywatnym. Ale w filmie da Silvy nawet rozedrganie i szaleństwo "królowej fado" jest nieznośnie sztuczne - kto szuka prawdziwej sztuki (również tej o życiu nieszczęśliwym), powinien raczej sięgnąć po wydany w Polsce filmowy soundtrack.