Dziewczyna z ekstraklasy **

Paweł Mossakowski
2010-06-18, ostatnia aktualizacja 2010-06-16 23:24
Dziewczyna z ekstraklasy
Dziewczyna z ekstraklasy

USA 2010 (She's Out of My League). Reż. Jim Field Smith Aktorzy: Jay Baruchel, Alice Eve, Nate Torrence

Komedia romantyczna, ale w stylu "komedii kumplowskich" Judda Apatowa ("Wpadka", "Chłopaki też płaczą") - a ściślej mówiąc, będąca ich kiepską imitacją.

Kirk, grany przez kanadyjskiego aktora Jaya Baruchela, nie jest młodzieńcem zbyt atrakcyjnym, czy, jak kiedyś mówiono, "dobrą partią": szczurkowaty z wyglądu, nieśmiały i zakompleksiony, pracujący jako ochroniarz na lotnisku w Pittsburghu. W życiu osobistym wiedzie mu się marnie: dwa lata temu porzuciła go dziewczyna, zostając zresztą potem czymś w rodzaju "członka honorowego" jego koszmarnej rodzinki. Gdy więc pewnego dnia poznaje Molly (Eve, niania z falującym biustem z "Seksu w wielkim mieście 2"), efektowną blondynkę, organizatorkę przyjęć z dyplomem prawnika, jego koledzy nie dają mu wielkich szans. "Odpuść sobie, stary - mówią - ona to 10 (czyli maksimum w ich skali ocen), ty najwyżej 5, nie gracie w tej samej lidze...". Ale, jak wiadomo, z miłością bywa różnie. Tym bardziej że Molly właśnie sparzyła się boleśnie na związku z przystojnym pilotem, pragnie układu bardziej bezpiecznego, no a poza tym można mieć 5 pkt za wygląd, a (głęboko ukryte) wnętrze za 10

Jest to więc sytuacja nieco przypominająca przedwojenny melodramat, tyle że różnicę bogactwa czy urodzenia zastępuje różnica walorów towarzyskich. We współczesnych komediach, zaspakajających męskie fantazje, taka asymetria nie jest zresztą czymś całkiem nowym: czy nie pojawiała się w filmach z Benem Stillerem? Albo we "Wpadce", gdzie miśkowaty Seth Rogen zdobywał serce olśniewającej Katharine Heigl? W pewnym sensie (ale tylko w pewnym) widzimy ją nawet w niektórych komediach Woody'ego Allena.

Muszę, niestety, przyznać rację kolegom Kirka: różnica między bohaterami jest zbyt przepaścista. Ofermowaty Kirk jest na swój sposób ujmujący, zdolny do zawsze pomocnej w takich okolicznościach autoironii, da się lubić... ale Molly to jednak ciut za wysokie progi. Jednak generalne nieprawdopodobieństwo całej tej miłosnej historii nie przeszkadzałoby mi, gdyby komediowy sos, w którym pływa, był smaczniejszy. Tymczasem "Dziewczyna z ekstraklasy" jest po prostu, i to mimo widocznych wysiłków, mało zabawna. Świntuszące komedie Apatowa, choć niewybredne i stosujące chwyty poniżej pasa, bywają śmieszne - tu żarciki nie wypalają. Mało dowcipne są też teksty swoistego greckiego chóru, czyli trójki kolegów Kirka dających mu dobre rady bądź zniechęcających do dalszych akcji: jedyny dobry dialog to ten, gdy omawiają historyczne przypadki związków atrakcyjnych kobiet i brzydkich mężczyzn, poza tym przynudzają. Wreszcie film, jak na tak nieskomplikowaną intrygę, jest o dobre 20 minut za długi. W skali kolegów Kirka 4, góra 5.