Trzecia część animowanej trylogii, która przeszła już - z racji swojego komputerowego rodowodu - do historii kina, rozwija właściwie temat poruszony w części drugiej: żywot dziecięcych zabawek jest niewesoły, bo nie dość, że dość szybko się psują, to jeszcze skazane są na swoich właścicieli. A ci dorastają: w pierwszej części "Toy Story" Andy był zakochanym w zabawkach dzieciakiem, w drugiej miał już lat 10, a teraz kończy siedemnaście i właśnie wyrusza na studia. Co wtedy z pamiątkami z przeszłości?
Możliwości jest kilka: można je spakować i wynieść na strych, można wyrzucić do kosza, oddać do przedszkola albo w ręce małoletniej znajomej, która z fantazją będzie się nimi bawić. Andy planuje strych, choć dzieciństwa zupełnie pozbyć się nie zamierza - kowboja Chudego, który przeżył z nim niejedno, zamierza zabrać ze sobą do college'u. Przypadkiem jednak zabawkowa ferajna opuszcza dom właściciela na dobre: najpierw ląduje przy koszu na śmieci, a w końcu trafia do przedszkola "Słoneczko", które tylko z pozoru wydaje się rajem. Najmłodsze przedszkolaki, zamiast bawić się, testują na swoich zabawkach wymyślne tortury, ale najgorsze czai się, gdy zapada zmrok: w przedszkolnych murach ktoś urządza bowiem totalitarne rządy
Cały film osnuty jest mgiełką nostalgii - dzieciństwo wiecznie nie trwa. Tę niewesołą myśl twórcy chcą jednak przekuć w coś pozytywnego, więc zamiast załamywać ręce, dają swoim zabawkom drugie życie. Zanim bohaterowie je jednak odkryją, muszą przejść prawdziwą szkołę przetrwania - zawsze odważny Chudy, odkrywający w sobie słabość do hiszpańskich rytmów Buzz, nałogowo gubiące części ciała państwo Bulwa i wciąż bardzo rozciągliwy pies Cienki znajdą się w samym środku bitwy na śmierć i życie. "Prawdziwy horror!" - komentował na premierze filmu siedzący obok mnie Tomasz Sapryk (głos Rexa). I słusznie, bo takiej dawki grozy jeszcze w "Toy Story" nie było.
Nie spiętrzenie dramatyczno-drastycznych przygód jest tu jednak najważniejsze, nie inteligentny dowcip (z romansem Barbie i skrajnie metroseksualnego Kena włącznie) i trójwymiarowe fajerwerki, ale proste pytanie, które wrzyna się w finale na sentymentalną, to prawda, nutę, ale skutecznie: czy wiesz, co dzieje się z twoimi zabawkami z dzieciństwa?