Istota ***

Paweł Felis
2010-06-18, ostatnia aktualizacja 2010-06-17 18:52
Istota
Istota

USA, Kanada, Francja 2009 (Splice). Reż. Vincenzo Natali. Aktorzy: Adrien Brody, Sarah Polley, Brandon McGibbon, David Hewlett

Filmy
Clive (Brody) i Elsa (Polley) mają ochotę zmienić historię nauki - w swoim laboratorium pracują nad kolejnymi eksperymentami z ludzkim DNA. Szefostwo najpierw ich wspiera, bo para młodych naukowców robi zawrotną środowiskowo-medialną karierę, ale w końcu mówi "stop". Clive i Elsa nie zamierzają się jednak poddać, zwłaszcza że udało im się właśnie połączyć genetyczny kod człowieka i zwierzęcia, czyli stworzyć tytułową "istotę".

To dziwne "coś" z początku omal nie pozbawia Elsy ręki - żeby ją uratować, Clive widowiskowo demoluje laboratorium. Ale "istota" nie jest żadnym monstrum, tylko ekscentrycznie odmienionym, zmutowanym dzieckiem. Dzieckiem, które je z miski, potrafi składać literki, rysować portrety, a nawet tańczyć. Elsa traktuje swoje naukowe dzieło jak córkę, której zawsze chciała. Clive ma do "istoty" dużo większy dystans, chociaż to on w końcu zacznie w niej widzieć kobietę.

Film Nataliego próbuje odwrócić tradycyjną perspektywę w myśleniu o ludzkich demiurgach i laboratoryjnych stworach - to człowiek jest egoistyczny, cyniczny i zły, a "istota" ma jedynie "przezroczystą" naturę, której przejawy zależą od okoliczności. Okolicznościami w tym wypadku są ludzie - rywalizujący ze sobą, zdolni do agresji i wykorzystywania słabszych, walczący bardziej o karierę niż o związki. Laboratoryjny stwór na takie sygnały tylko czeka - w jednej chwili może przecież tulić się do kotka, a za chwilę go... ukatrupić.

"Istota", co przyznaje sam reżyser, jest właściwie jednym wielkim zapożyczeniem - oczywiście ze Spielberga, z Lucasa, Kubricka i wielu innych. W efekcie powstała skrojona w laboratoriach od efektów specjalnych hybryda - ni to oryginalna, ni to zupełnie nieudana, raczej zwyczajnie nijaka i zimna. Może nie tylko w genetyce nie warto cynicznie kalkulować?