Butch Cassidy I Sundance Kid *****

Paweł Mossakowski
2010-06-25, ostatnia aktualizacja 2010-06-23 22:11
Butch Cassidy i Sundance Kid
Butch Cassidy i Sundance Kid

USA 1969 Reż. George Roy Hill. Aktorzy: Paul Newman, Robert Redford, Katharine Ross

Komediowy western, który mimo początkowego sceptycyzmu krytyków okazał się wielkim triumfem: zarobił kosmiczną na swoje lata kwotę 80 mln dolarów i zdobył 4 Oscary (na 7 nominacji). Był to też ważny film dla jego głównych twórców i wykonawców: utrwalił gwiazdorską pozycję Newmana, stał się przełomem w karierze prawie wówczas nieznanego Redforda, potwierdził reżyserski talent Hilla. Cała trójka spotkała się cztery lata później przy okazji "Żądła".

Tytułowymi bohaterami filmu było dwóch legendarnych rabusiów - łagodny i przyjacielski Butch (Newman) i milczący, wytrawny rewolwerowiec Kid (Redford z dość obciachowymi wąsami) - którzy pod koniec XIX wieku łupili w Wyoming bankowe sejfy i przewożące gotówkę pociągi. Rozwścieczony ich zuchwałością prezes kampanii kolejowej wynajął w końcu grupę tropicieli, o których wiadomo było, że będą ich ścigać aż do skutku. Czując, że grunt pali się im pod nogami, Butch, Kid oraz dziewczyna tego ostatniego (choć będąca i z pierwszym w bardzo zażyłych stosunkach), nauczycielka imieniem Etta (pamiętna z "Absolwenta" Ross) postanawiają uciec do Boliwii, gdzie po krótkiej przerwie wracają do przestępczego procederu...

Film, który otwierała krótka sekwencja napadu na pociąg, utrzymana w konwencji "kina niemego" (ze zdjęciami w sepii i z terkoczącym projektorem w tle), miał luźną, epizodyczną strukturę i składał się właściwie z trzech odcinków: wprowadzenie (brawurowy rabunek, stłumienie przez Butcha buntu w szeregach bandy), ucieczka przed niestrudzonymi "łowcami głów" (mocno zresztą przeciągnięta), Boliwia (daleka od ich wyobrażeń). Tym jednak, co zdecydowanie wyróżniało "Butcha..." spośród produkowanych wówczas i wcześniej westernów, była piankowo lekka tonacja, podkreślona dodatkowo muzyką Burta Bacharacha, z "Raindrops Keep Falling on my Head" na czele. Gdy nasi bohaterowie uczyli się (z trudem) hiszpańskiego, i to zwrotów niefigurujących raczej w samouczkach, w rodzaju: "Wszyscy pod ścianę! To jest napad!", zamieniało się to wszystko w czystą farsę. Podobnie było w żartobliwych, luzackich (często zresztą bardzo błyskotliwych) dialogach. Jednak ta metoda odświeżenia westernu, gatunku przeżywającego wówczas swój zmierzch, okazała się nadzwyczaj skuteczna. I miała pewien wpływ na dalszy rozwój kina: para dowcipkujących kompanów wprawdzie na dłużej w westernach nie zagościła, ale przeniosła się do komediowego kina akcji, gatunku, który zaczął święcić triumfy kilkanaście lat później.

Choć obaj - bardzo zresztą urokliwi - rabusie byli tu pokazani jako ludzie, którzy przeżyli swoją epokę i których modus operandi był już wtedy, na przełomie wieków, anachronizmem (symbolem przemian cywilizacyjnych stawał się wówczas zastępujący konia rower), film raczej wolny był od nostalgii za starymi dobrymi, westernowymi czasami. Ale to, że dokonywał swoistej mitologizacji bandytów, to fakt (spójrzmy na końcową stop-klatkę wykorzystaną wiele lat później w "Thelma i Louise"). Ktoś może powiedzieć, że komedia to nie jest gatunek najlepiej służący mitologizacji, że dużo lepiej nadają się do tego celu dramaty (jak powstały dwa lata wcześniej "Bonnie and Clyde"), ale to nieprawda - czy nie są cool dwaj faceci, którzy w obliczu nieuniknionej śmierci przerzucają się zabawnymi aforyzmami?

  • Butch Cassidy I Sundance Kid ***** anlukas 25.06.10, 09:46

    <(Redford z dość obciachowymi wąsami) -człowieku nie wiesz o czym piszesz taka była wtedy moda (rok premiery filmu1969) długie włosy, wąsy pekaesy.W latach 50-tych westernowi kowboje »