Grubasy ***

Paweł Mossakowski
2010-07-16, ostatnia aktualizacja 2010-07-14 22:15
Grubasy
Grubasy

Hiszpania 2009 (Gordos). Reż. Daniel Sanchez Arevalo. Aktorzy: Antonio de la Tore, Leticia Herrero, Roberto Enriquez, Fernando Albizu

Filmy
Film Arevalo, twórcy bardzo dobrego "GranatowegoPrawieCzarnego", jest tragikomiczną opowieścią - a właściwie zbiorem kilku przeplatających się opowieści - o uczestnikach grupy terapeutycznej, którzy pragną pozbyć się dokuczliwej nadwagi. Albo chociaż dowiedzieć się, co ją powoduje. Swoją historię ma tu również sam terapeuta, bo choć jest wzorcowo szczupły, ma inne, całkiem poważne problemy.

Jest w tej paczce grubasów Enrique, gej i artysta estradowy (chyba), który kilka lat wcześniej reklamował środek odchudzający, a teraz się roztył, łamiąc warunki kontraktu. Jest Sofia, młoda, głęboko wierząca kobieta, której narzeczony należący do tej samej wspólnoty religijnej odmawia jej współżycia seksualnego przed ślubem. Jest Andres, któremu otyłość właściwie nie przeszkadza (w przeciwieństwie do jego ciągle zdołowanej, wyśmiewanej przez brata córki nastolatki), ale który boi się, że ta nadwaga może spowodować jego przedwczesną śmierć. Jest Leonor, przedsiębiorcza pani inżynier, która ostro przybrała na wadze po wyjeździe ukochanego i teraz drży na myśl, co będzie po jego powrocie. No i jest prowadzący tę grupkę nieszczęśników Abel, który po zajściu żony w ciążę (i towarzyszącemu temu stanowi zaokrągleniu się jej figury) odkrywa o sobie pewną nieprzyjemną prawdę.

To zresztą dotyczy także i jego podopiecznych, których losy - rozgrywające się już poza salą terapeutyczną - tutaj oglądamy. Wszyscy oni żrą bez umiaru - nie dlatego, że im tak bardzo smakuje lub z powodu niepohamowanego łakomstwa, ale by zamaskować przed sobą jakiś istotny problem. Albo go "zapchać" i w ten sposób zastępczo rozwiązać. To, co proponuje tutaj Arevalo, to stopniowe odsłanianie ich ukrytych motywów, zdejmowanie ochronnych warstw, odkłamywanie. I nawet jeśli oni sami nie do końca są świadomi tego procesu "autodemaskacji", to przynajmniej my, widzowie, mamy frajdę w jego obserwowaniu.

A właściwie mielibyśmy, gdyby te ekstrawaganckie opowiastki były nieco subtelniejsze psychologicznie (podstawowe znaczenie zdaje się w nich odgrywać życie seksualne bohaterów, stąd obecność w filmie wielu śmiałych łóżkowych scen), a rozwiązania fabularne mniej naciągane (nawet uwzględniając ich komediową umowność). Arevalo jest wybitnie utalentowanym reżyserem, prowadzi swoje małe narracje pewną ręką, z wyczuciem stylu i umiejętnym dystansem, ale ogląda się je bez specjalnego zaangażowania, może z ciekawością, za to bez emocji. Film jest też przeciągnięty: przez ostatnie 15 minut ma się już tylko ochotę wsuwać popcorn.