Myśliwy ***

Paweł Mossakowski
2010-08-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-06 09:51
Myśliwy
Myśliwy

Niemcy 2010 (Shekarchi). Reż. Rafi Pitts. Iran. Aktorzy: Rafi Pitts, Mitra Hajjar, Hassan Ghalenoi

ZOBACZ TAKŻE
Filmy
Rafi Pitts, irański reżyser przebywający od 15. roku życia na emigracji, powiedział w jednym z wywiadów, że w jego rodzinnym kraju gościom zaproszonym na kolację podaje się wiele dań do wyboru - tak, by mogli sobie swobodnie skomponować posiłek. Zdaje się, że podobna zasada przyświecała mu przy realizacji "Myśliwego" - film dotyka różnych spraw i czytać go można na kilka sposobów, w zależności od tego, jaki aspekt opowieści uznamy akurat za istotny. Oczywiście można powiedzieć, że to nic nadzwyczajnego, bo w końcu na tym polega dojrzałe dzieło sztuki w przeciwieństwie do filmowych komunikatów a la Hollywood. Ale co innego wieloznaczność, co innego rozstrzał tematyczny, a jeszcze co innego niespójność. "Myśliwy" wydaje mi się, niestety, filmem niespójnym.

Ali (grany przez samego reżysera, w trybie "nagłego zastępstwa" - wybrany do tej roli aktor nawalił) pracuje jako nocny stróż w fabryce, co jest o tyle niewygodne, że praktycznie uniemożliwia mu przebywanie z żoną i sześcioletnią córeczką. Można to uznać za polityczną szykanę - dzienna zmiana mu się nie należy, gdyż w przeszłości popełnił przestępstwo (domyślamy się jego charakteru) i siedział w więzieniu. Mimo to rzadko się widująca i tylko w niedziele mogąca się "skompletować" rodzina wydaje się całkiem szczęśliwa. I oto pewnego dnia Ali po powrocie z pracy zastaje dom pusty, a na posterunku dowiaduje się, że żona została przypadkowo zastrzelona podczas starć między policją a demonstrantami, zaś los jego córki jest nieznany



Pamiętamy nieco podobny przypadek - raptem niewiele ponad rok temu podczas antyrządowej manifestacji w Teheranie zginęła (nieuczestnicząca w niej zresztą bezpośrednio) 27-letnia Neda Agha-Soltan. Nie twierdzę, że to akurat wydarzenie posłużyło jako bezpośrednia inspiracja dla reżysera (musiałby nakręcić swój film w zaiste rekordowym tempie), ale niewątpliwie ten rodzaj śmierci zawsze stanowi dogodny punkt wyjścia do rozważań nad naturą dyktatury.

"Myśliwy" w swojej najbardziej powierzchownej warstwie byłby więc politycznym komentarzem, filmem opowiadającym o współczesnym Iranie. Opowiadającym zresztą półgłosem. Liczne niedopowiedzenia tłumaczą się chyba nie tylko czysto artystyczną strategią Pittsa, ale też względami cenzuralnymi. Ale i tak wizja jest dostatecznie sugestywna: oglądamy ponury kraj, gdzie władza czuje się absolutnie bezkarna, zaś jednostka jest bezsilna w starciu z bezosobową biurokratyczną machiną (znaczną część swojego prywatnego śledztwa Ali spędza na korytarzach i w rozmaitych poczekalniach). I widzimy też, do czego taka jednostka, doprowadzona do ekstremalnej psychicznie sytuacji, okaże się zdolna (co też ma swój oczywisty podtekst polityczny): oto zdesperowany Ali nie wytrzymuje, dokonuje irracjonalnego aktu zemsty, zabija dwóch zupełnie przypadkowych policjantów.

Do tego momentu "Myśliwy" ma powolną narrację, typową zresztą dla irańskich filmów ("Co wiesz o Elly?" było pod tym względem wyjątkiem), reżyser stara się bardziej budować nastrój (stąd minimalna liczba dialogów), niż motać sensacyjną intrygę. Wszystko jest czytelne, ilustracyjne niemal, powściągliwe, ale też, prawdę mówiąc, emocjonalnie dość odległe (do czego przyczynia się, niestety, bardzo kiepska gra Pittsa). Wkrótce jednak następuje nieoczekiwany zwrot akcji i zaczyna się jakby inny film: Ali zostaje ujęty przez dwóch stróżów prawa, cała trójka błądzi w lesie, po czym rozpoczyna się rozgrywka między dwoma mającymi zatarg w przeszłości gliniarzami, w którą zostaje uwikłany również Ali. Ten "nowy" film jest zresztą ciekawszy i żywszy niż wcześniejszy (chwilami przypomina znaną sekwencję z "Gry pozorów" Neila Jordana), ale obydwa, niestety, nie sumują się w przekonującą całość. Dostajemy dwa podwieczorki, a nie solidną kolację.