Długometrażowy debiut Javiera Fuentesa nagrodzony w 2010 roku w Sundance to autobiograficzna podróż reżysera w celu odkrywania własnej seksualności.
Rzecz dzieje się na skąpanym w słońcu peruwiańskim wybrzeżu. Miguel (Mercado), mąż, a niebawem ojciec, należy do małej rybackiej społeczności, gdzie od wieków panuje określony porządek. Mężczyźni łowią, kobiety gotują, a wszyscy spotykają się w kościele lub barze. Długo nie nacieszymy się tą harmonią. Rodzina i przyjaciele szybko odwrócą się od Miguela, gdy wyjdzie na jaw jego romans z urodziwym malarzem Santiago (Cordona). Pod oskarżycielskim okiem sąsiadów Miguel będzie lawirował w sieci kłamstw, by wyprzeć się niewygodnego piętna. Jego ciężarna żona Mariela (świetna Astengo) też się od niego dystansuje.
Fuentes nie szczędzi krytyki wobec ksenofobicznego środowiska, ale jednocześnie pokazuje tu niepewność i brak konsekwencji Miguela. W jednej ze scen Santiago oskarży partnera o tchórzostwo: "Żeby być pedałem, trzeba mieć jaja!". Miguel rozdarty między żoną, którą kocha, a Santiago, którego pożąda, nie jest zdolny do podjęcia decyzji.