Agent XXL: Rodzinny interes **

Paweł Mossakowski
2011-04-29, ostatnia aktualizacja 2011-04-28 14:12

USA 2011 (Big Mommas: Like Father, Like Son). Reż. John Whitesell. Aktorzy: Martin Lawrence, Brandon T. Jackson, Jessica Lucas


ZOBACZ TAKŻE
Filmy
Agent FBI Malcolm Turner po raz trzeci przebiera się za grubą Murzynkę we wzorzystej sukni, tyle że tym razem towarzyszy mu również przebrany za kobietę syn (czy też pasierb) Trent (Jackson) - producenci doszli widać do wniosku, że co dwóch Murzynów w kieckach, to nie jeden i że może się od tego zrobi dwa razy śmieszniej. Zaś generalny pomysł intrygi zaczerpnięty został z klasyka "przebierankowego" filmu - "Pół żartem, pół serio".

Podczas montowania prowokacji policyjnej przez Malcolma na miejscu akcji zaplątuje się Trent i jest świadkiem zabójstwa popełnionego przez rosyjskiego gangstera. Dla jego bezpieczeństwa ojciec postanawia umieścić go w żeńskim liceum artystycznym (przebranego oczywiście za nastolatkę), a sam zatrudnia się w nim w charakterze opiekunki (w swoim firmowym, odkurzonym po kilku latach stroju). Miejsce schronienia nie jest przypadkowe: na terenie szkoły zostało również ukryte USB z kompromitującymi gangstera informacjami...

Dalej wszystko przebiega tak, jak można się spodziewać: Trent łypie pożądliwie na swoje szkolne koleżanki (choć, jak na chłopaka w bardzo w końcu "hormonalnym" wieku, to jednak dość nieśmiało) i zaprzyjaźnia się z najładniejszą z nich (Lukas); ojciec próbuje go mitygować, a jednocześnie sam staje się obiektem pożądania szkolnego ochroniarza, człowieka o zaiste osobliwych erotycznych gustach. Poszczególne gagi są równie banalne, oklepane i chwilami żenujące, gdy np. Malcolm zmuszony jest rozebrać się i pozować do aktu (powiedzieć, że scena jest nieapetyczna, to nic nie powiedzieć). Kiepskim dowcipom towarzyszy drętwe moralizowanie: Trent jest hiphopowcem, chciałby ruszyć ze swoim zespołem w trasę, tymczasem Turner upiera się, aby poszedł do college'u - sprzeczają się o to przez cały film, by na końcu uznać swoje wzajemne racje w akcie cudownego międzygeneracyjnego porozumienia. Równie mało ekscytujący jest wątek kryminalny (o którym reżyser sobie niekiedy przypomina), gdyż ścigający Trenta gangsterzy są kompletnymi debilami, na dodatek wyjątkowo kiepsko strzelającymi. Powiem też szczerze, że osobiście nie mogę patrzeć na Lawrence'a w lateksowej masce i sukience, i nawet trochę żal mi go, że się dla mamony tak upokarza: pomyśleć, że kiedyś zapowiadał się nie gorzej niż Will Smith...