Przez cały film ma się wrażenie, jakby Ozon chciał powiedziec: robię to co robię i mam w d... wasze opinie. Jak na tacy podane jest to w filmie: "Prowadzisz dialog sama z soba Angel, a nie z czytelnikami". Jeśli to ma być manifest twórczy to jest żenująco nieprzekonywujący. Siłą jedynego naprawdę dobrego filmu Ozona "Basenu" był dialog z widzem.









