Dla mnie to film o determinacji, w działaniu, myśleniu, może również również w wierze. Kto z nas rzuciłby swój mały bezpieczny światek, żeby odnaleźć córkę osoby, którą ledwo znał, albo polecieć bóg wie gdzie, zeby pomóc prześladowanej bliskiej osobie? Nie ważne, że się nie udaje, bo jesteśmy takimi nieporadnymi Syzyfami, ważne są próby...Kapitalna rola matki Lotty...









