Szerze mówiąc strasznie mi się podobają nawiązania do klasyków kina w tym filmie: Billy Eliot, Zoolander, troszkę Króla Lwa. Film zaczyna się mocnym uderzeniem i zwalnia dopiero pod koniec, by epilogiem znowu powalić. Jak na krótki( bo mieszczący się w regulaminowym czasie meczu piłki nożnej) film, zawarto w nim kilka pobocznych i ciekawych, choć dość oczywistych wątków, nawet z zabarwieniem rasistowskim(jak Alex uważa, że wszystkie zebry są takie same). Mimo, że film jest skierowany raczej do młodszej widowni polecam go ludziom, którzy w chowanego ostatni raz bawili się jeszcze w starym milenium, gdyż można znaleźć kilka smaczków.









