Harry, Hermiona i Ron dorastają i zdaje się, że twórcy filmu oczekują tego samego od widowni - z całą pewnością to najbardziej mroczny z dotychczasowych filmów o HP. Chyba też najlepszy do tej pory. Dostajemy świetną inscenizację i piękne zdjęcia - Hogwart jak zawsze robi wrażenie, chociaż w tym filmie nie jest już kolorowym zamkiem, jak z Disneylandu, a staje się mrocznym labiryntem bez wyjścia, zwłaszcza dla młodego Malfoya (Tom Felton naprawdę daje radę), Śmierciożercy, na czele z Bellatrix Lestrange (przerażająca Helena Bonham Carter) chyhają zewsząd i są autentycznie straszni, a sekwencja z Harrym i Dumbledorem szukającymi horkruksa w jaskini... Brrr... Słowem, nastoletni angst, bardzo graficznie przedstawiony. Jako się rzekło, bohaterowie dorastają - mamy tu ich sercowe perturbacje, i chociaż ludzie zmieniają się bardzo dorastając, Ron pozostaje niemożliwie i cudownie nietaktowny. Jedyny mankament to Bonnie Wright, bez charakteru jako Ginny, która przecież była jedną z najciekawszych postaci w książkach.









