Wielkie Nic! W dodatku już ogromnie utytułowane. O czym, a przede wszystkim dla kogo jest ten film? Bo przecież nie dla niszowej (czy niszowej?) widowni pokroju głównego bohatera! Na tę publikę film jest jednak zbyt wykwintny. Czy wystarczy zgrabnie przedstawić problem powstawania literatury w głowie bardzo młodocianej pisarki by taki "twór" już był interesujący dla publiczności? Może być interesujący dla krytyków, może dla filmowców, ale litości, co ma zobaczyć w nim widz, nawet ten ciut bardziej zaawansowany? (a więc także bardziej wymagający!).









