Poniżej oczekiwań. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch odsłon zabrakło mrocznego klimatu. Efekty specjalne zdawały się być momentami wartością samą w sobie, a nie środkiem do tworzenia atmosfery. Mimo dynamicznego początku, potem w filmie czuć można było dłużyzny. Część scen powinna być wycięta; szczególnie słabo wypadło wypośrodkowanie scen humorystycznych (w dużej większości targetem byli młodzi widzowie)i drastycznych elementów. Wrażenie z tego jakby reżyser chciał zrobić film dla wszystkich i za bardzo nie widział, czy grupą docelową są dziesięcio czy trzydziestolatkowie. Trochę też kulała gra aktorska - taki Jim Broadbent jako prof Slughorn wypadł zdecydowanie słabo. Co oczywiste, nie polecam dubbingu ( bez głosu Alana Rickmana film traci dużo). p.s. Zaznaczam, że wpływ na odbiór mogły mieć warunki jakie widzom premiery zaproponowało gdańskie kino Krewetka, które chyba oszczędza na klimatyzacji - spiekota i skwar w sali czwartej wołały o pomstę!









