to jest miłe do obejrzenia. Wraca Gruzin, sporo i głośno zamiesza, ale mamy Bociana na dobrej, prawej drodze, ze smętną wprawdzie miną bo życie bez grzechu wiedzie, ale jak w samo południe. Jak gruchnie, prosząc najpierw o zwolnienie z przysięgi, jak wystrzeli to i film się dobrze, bogobojnie zakończy. Nie, nie to nie jest realistyczne, ale przecież idąc na komedię chcemy spokojnie posiedzieć, popatrzeć, pośmiać się. I śmiejemy się, a sam reżyser śladem Wielkiego Bareji też się dobrotliwie pokazuje. To jest dobry film na letnie deszczowe popołudnie.









