Przy GIJoe ostatni X-men był filmem pełnym fabuły oraz przykładem świetnej gry aktorskiej, aczkolwiek był to film o słabych efektach specjalnych, i czysto hipotetycznych wypadkach, to znaczy ten pstryczek od logicznego myslenia w X-menach wyłączyłem raz, a tutaj po prostu musi być gaszony co chwila... Ten FILM to montaz jednego bum do drugiego bum, to jedna wielka sekwencyjna eksplozja o niczym, ot taka rozrykwa dla oczu. Dennis Quaid błyszczy miną pośród grona młodych mniej doświadczonych ale zawsze usmiechniętych aktorów i aktorek, no i pięknie sapie jak jest ranny, ale i z usmiechem wstaje z wozka inwalidzkiego, wszystko jest w deche... plusy: dobre FX-y, nie dłuży się, fajne zgrabne nogi aktorek, niezły pościg za Hammerem po ulicach Paryża. . . minusy: film przypomina zrealizowane kamera przypadkowe strony z komiksu; próba kreowania gruntu dla motywacji charakterów jakoś nie wyszła; no i ostatnie pietnascie minut to jak parodia gwiezdnych wojen...








