gniot okrutny. historia zupełnie idiotyczna. kurczak z ryżem i jabłka, dwóch gejów na platformie, facet od liczenia fal zatrudniony nie wiadomo przez kogo, gęś i gość który jest tak strasznie poparzony, iz nie może zostać przetransportowany helikopterem, a i kucharz, który na platformie robi robolom obiadki z 7 dań (skąd catering). zestawianie durne i silone. reżyserka wzieła trochę przełamując fale, troche cała zima bez ognia, troche as good as it gets i wyszła szmira doskonała. żenujące.









