Świetny film o przesłaniu uniwersalnym, z prostą, ale poruszającą warstwą mityczną. Czytając niektóre recenzje krytyczne można załamać ręce, nad tym jak ludzie są pozbawieni wrażliwości i wyobraźni. Tępota serca nie maleje. Obraz ten może wywołać gniew na mentalność człowieka dorosłego, który depta wszystko co pachnie symbolicznością i rzekomą irracjonalnością, a sam jedyne co potrafi, to kierować się lękiem i brutalnością(ilu takich ludzi znamy z naszej kultury, historii, otoczenia?). Okazuje się, że wewnętrzne doświadczenie, zejście w głębie oceanu własnej duszy, wymaga tyle samo, jeśli nie więcej odwagi, niż walka o jakiś infantylny honor lub codzienna walka o chleb i utrzymanie. A cel jest wyższy, bo chodzi o nieśmiertelność. Bitwy trzeba prowadzić w o wiele subtelniejszy sposób, a bez wyobraźni, to nie ma nawet wstępu, do świata Fauna. Końcowe sceny, gdy dzieczynka umiera, są dla mnie bardziej wiarygodne i piękniejsze, niż katolickie bajki o życiu "na tamtym świecie", w które podobno wierzy 90 procent społeczeństwa.









