Tragedia! Właśnie wróciłem z kina. Ludzie, nie chodźcie do kina na ten film! To strata pieniędzy. A jak ktoś postawi Wam bilet, to i tak będzie to strata czasu. Gdyby nie kreacja Więckiewicza (Robert, na przyszłość trzymaj się od Machulskiego na kilometr), to bym wyszedł z kina. Film ogląda się koszmarnie. Jest albo przesłodzony do bólu, albo w ogóle nie śmieszny. Na sali naprawdę nikt się nie śmiał. Komedia to nie jest - nie śmieszne, teksty są naciągane, jakieś takie sztuczne. Tylko Więckiewicz jest OK. Wspomnienie PRL też marne. Zupełnie nie wykorzystana szansa. Potencjał był. Można było pokazać, że kiedyś się żyło trudno, teraz się żyje łatwo - to nie zostało pokazane. Poza samochodem syrenką to nie było zbyt wiele "gadżetów" z dawnych lat. Takich jak w teledysku "Born in the PRL". Naprawdę, nie czułem się przeniesiony w tamten klimat. W tym temacie, już bardziej polecam amatorski film "Segment 76". Można było przecież ponabijać się ze strojów, z przepisów, żeby docenić jak dziś żyje się wygodnie - to też nie. Według Machulskiego, w latach 80tych wszyscy chodzili w dresach - co nie jest prawdą. Kilku drugo-planowców miało dobre fryzury. Reszta zupełnie nie. A przecież wtedy młodzież chodziła z chlapaczem: "Krótko z przodu, długo z tyłu...". Nie było tego. Ktoś, kto nad tym pracował, źle poczuł klimat. To co widziałem, było po prostu słabe. Wmontowane w film stare materiały - pewnie wykrojone z taśm ze "Zmienników" - gryzły się z tym, co jest. Źle się ogląda. Historia miłosna - naiwna. Nawet fabuła u Grocholi to przy tym wyrafinowane love story. Główna bohaterka jest nieprawdziwa. Jej kreacja jest bardzo...hm... taka nierzeczywista. Tak się ludzie nie zachowują. Raz płacze jak bóbr bo jej luby ją olał, a za chwilę nie ma ani krzty uczucia dla męża, z którym żyła 8 lat. Choć pewnie aktorka jest OK, to scenariusz ją skaleczył. Scenariusz skopiowany z amerykańskich filmów dla młodzieży. Tak zwanych "koledżowców". Gdzie matka z córką zamieniają się ciałami, matka cofa się w przeszłość, żeby coś tam odmienić i taka sytuacja prowadzi do wielu śmiesznych gagów. Na Boga, stary Machulski nie potrafi wymyślić czegoś sam i musi zżynać z takich gniotów?! Można by wymieniać długo i ze szczegółami. Ale to wszystko składa się na to, że to się bardzo źle ogląda. Bolą mnie dwie rzeczy: Że gazeta.pl lansuje takie gnioty. Kliknąłem, i co widzę - 5 gwiazdek! Ale wiadomo, dziś recenzje w mediach się kupuje i są to koszty wliczone w cały projekt. Ale jeszcze gorsze jest to, że poważany reżyser, który kręcił dobre i śmieszne filmy, potrafi zrobić taką szmirę. Potrafi być tak oderwany od rzeczywistości, żeby nie czuć, że produkuje coś, co ludziom będzie wstyd, że zapłacili za bilet. A przecież są artyści, którzy na starość też kręcą niezłe rzeczy. Są polskie filmy, o których mogę osobiście powiedzieć, że to shit. Jakieś komedie Lubaszenki, czy tym podobne. Są po prostu kiczowate, ale mają swoją publiczność, którą śmieszą. Ale powiedzieć o tym filmie , że to kicz, to byłoby wyróżnienie. Klapa, Panowie, Panie z redakcji. Miejcie trochę poziomu i nie umieszczajcie na pierwszej stronie reklam takich filmów.









