Gazeta.pl > Film >  Recenzje Repertuary Zwiastuny Slumdog. Milioner z ulicy Recenzje

Recenzje Slumdog. Milioner z ulicy

  • Sortuj wg.
  • oceny przydatności
  • daty
25.02.09, 13:11

Fajna historia, pięknie opowiedziana, dobrze sfilmowana, jakiś prosty morał nawet przemyca. Fajne amerykańskie kino bez wielkich pretensji i z ciekawymi bollywoodzkimi akcentami (nie w nadmiarze - dla mnie: na szczęście). I muzyka też jest. No naprawdę warto zobaczyć.

06.03.09, 15:16

Przyznam że szłam do kina nastawiona na nie! Bo czy to nie przesada z tymi zachwytami? Czy to nie jakiś owczy pęd? Dlaczego nagle film, który na reklamach wydawał się być niszowy obsypano deszczem nagród? Ale musiałam uznać siłę tego filmu, który tak na prawdę wcale nie jest filmem wielkim, ale ma właście jakąś siłę. A może właściwy wniosek jest taki że kino zmarniało skoro przypadek filmu opartego na raz: ciekawym pomyśle, dwa: sprawnej konstrukcji, trzy: dobrze oddanej prawdziwości postaci na ekranie, staje się arcydziełem! To jest po prostu NORMALNY film, ale zebrany w tak zgrabną całość że wcale nie boczną furtką, ale frontowymi drzwiami mógł dostać się pod afisz "wielkie kino".

10.06.09, 09:33

Historia Boyle’a jest hinduskim odpowiednikiem amerykańskiego snu, czyli od pucybuta po milionera. Popularna na całym świecie gra telewizyjna „Milionerzy” stała się początkiem pięknej, łapiącej za serce opowieści o chłopcu, który otrzymał od losu swoje pięć minut. Osiemnastoletniego Jamala Malika poznajemy w momencie, kiedy zasiadając w teleturniejowym fotelu, ma przed sobą pytanie za niewiarygodną kwotę miliona. Zważywszy na upływający czas programu, finałowe pytanie miało powrócić w kolejnym jego odcinku. Jamal w tym czasie zostaje aresztowany przez policję, która niedowierza w uczciwość dokonań młodzieńca. Stróże prawa nie dowierzają, że pochodzący z bombajskich slumsów sierota, ma tak ogromną wiedzą, umożliwiającą mu prawidłowo odpowiadać na arcytrudne pytania. Po brutalnym przesłuchaniu chłopak rozwiewa wszelkie podejrzenia funkcjonariuszy. Opowiada historię swojego życia, w którym ulica stała się jego prawdziwą szkołą, udzielającą odpowiedzi na najtrudniejsze pytania świata. Wśród hinduskiej społeczności film „Slumdog – milioner z ulicy” wywołał sporą burzę niezadowolenia. Zarzuca się jego twórcom, że ukazali Bombaj od najgorszej strony. Biedota slumsów, zacofanie Indii to rzeczy, o których nikt nie chce głośno mówić. W przeciwieństwie do bollywoodzkich baśni, upiększonych miłością i wszystkimi kolorami tęczy, rzeczywistość jest inna, a Danny Boyle przedstawił ją całemu światu. Oglądając jego dzieło usilnie próbujemy uwierzyć, że droga od ubóstwa do bogactwa jest możliwa i nie zbyt skomplikowana. Szkoda tylko, że w filmach wszystko wydaje się takie proste. Film uczy marzeń, które są nieodzowną częścią życia każdego z nas, niestety zazwyczaj na samym bujaniu w obłokach się kończy. Dlatego bez względu na to co robimy, kim jesteśmy i gdzie żyjemy próbujmy dążyć do lepszego świata, który tak jak w przypadku Jamala, oprócz fortuny, zaoferować może wiedzę miliona ksiąg.

01.03.09, 14:09

"Slumdog Milionaire" wchodzi do kin w aurze arcydzieła. Cały świat musi teraz paść na kolana i bić pokłony dziełku, które przytłacza swoją realizacją, jednak o prawdziwych emocjach mowy nie ma. Feeria barw, dźwięk rozwalający głośniki i efekciarski montaż- popatrzcie na coś dziś stać X muzę! W dobie kryzysu, ten skrojony na nasze czasy film, spowoduje że jego twórcy oprócz fury Oscarów, również sobie nieźle zarobią.

27.12.08, 22:17

Pozycją absolutnie obowiązkową jest SLUMDOG. MILLIONAIRE - opowiada on historię Jamala, muzułmanina z bombajskich slumsów, któremu udało się dojść do finału indyjskich Milionerów. Nie jest to jednak Bollywoodzka bajka, tylko brutalny, realistyczny film. Całość zaczyna się od policyjnych tortur i przesłuchania, ponieważ policjantom wydaje się niemożliwym aby biedak, podawacz herbaty w zachodniej firmie, znał odpowiedzi na trudne pytania. Oglądamy więc trzy równoległe wątki: przesłuchanie policyjne, pytania zadawane w Milionerach i wspomnienia z życia Jamala, pokazujące w jaki sposób poznał odpowiedzi... Slumdog to jeden z najlepszych filmów 2008 roku, pokazujący Indie takie jakimi są (np. wątek rozruchów religijnych w trakcie których zamordowano matkę Jamala, wątek okaleczania dzieci aby mogły wyżebrać więcej pieniędzy itp.), to obraz poruszający, ciekawy i prawdziwy. Ja na końcu się popłakałem.

28.02.09, 15:54

Po obejrzeniu filmu poczułam niedosyt, nastawilam sie na parwde cos dobrego, o tym swiadczyc mogla ilosc Oskarów jakie filmowi przynała Akademia Filmowa. O fabule najkrocej mozna - "od zera do milionera", bardzo banalna, przesłanie takze błahe- siła milości i wiara w przeznaczenie. Najbrdziej drazni mnie podkreślanie przeznaczenia, czegos z czym moja filozofia kompletnie sie nie pokrywa. Dzieciaki świetnie grają, od Letiki oczu nie można oderwac, muzyka świetna i zdjecia, Oskar za to sie nalezał. Zastaniwa mnie ciągle dlaczego krytycy są prawie zgodni co do zwyciestwa Slumdoga, dlaczego ich wyrafinowane podniebienia kinowe tak smacznie pochłaniają Slumdoga. Mniej mnie dziwi ze AAF tak obsypał film, podobnie jak z 'Katyniem' który był bardzo słabym filmem, jednak udalo mu sie dzieki prwadzie jaką pokazywał, Slumdog pokazuje indyjskie slumsy, biede. Oglnie - przereklamowany!

05.03.09, 05:19

Film maksymalnie przereklamowany, produkcja pod tanią publiczkę. 8 Oskarów mogłoby świadczyć o bardzo dobrym filmie a świadczy niestety o tym jak słaby rok mieli w Hollywood. Story bazujące na naiwnych motywach prosto z Bollywood. W ujęciu komercyjnym, jak na produkcję za 19 mln $ to całkiem nieźle w porównaniu do drogich produkcji 'made in Hollywood', ale czyżby Hollywood zrobiło outsourcing do Indii ?

26.02.09, 13:30

`Slumdog Milioner z ulicy` jest to oparta na faktach historia Jamala, mieszkańca slumsów Bombaju, który w wieku 18 lat bierze udział w hinduskiej wersji Milionerów. Opisuje życie młodego człowieka, który traci matkę i zostaje sam z bratem na świecie pełnym zła, walki o przetrwanie, biedy a jednak osiąga coś w życiu. Dochodzi do finałowego pytania w Milionerach. Historia ta dostała aż 8 Oscarów, możemy sądzić, że zyskała tak dużą aprobatę, ponieważ udowodniła, że ludzie z marginesu społecznego mają szansę na wybicie się, dała nadzieję wszystkim, którzy nie wierzyli w sprawiedliwość, dostrzegli choć cień szansy na to, że ich los może się odmienić. `Slumdog. Milioner z ulicy` pokazuje, że warto być dobrym człowiekiem i żyć zgodnie z zasadami i własnym sumieniem, nawet w tak brutalnym świecie jaki został przedstawiony w filmie. Cierpienie, obawa o swoje życie, dzieci żebrające na ulicy to tylko namiastka tego, co możemy zobaczyć w `Slumdogu.` Może nam zdawać się, że jest to banalna historia, prosty pomysł zaczerpnięty ze słynnego teleturnieju, jednak zachwyca wykonaniem, obsadą jak i samymi zdolnościami aktorskimi głównym bohaterów.

28.02.09, 05:10

Dlaczego polscy krytycy filmowi są tak jednostajni i rzadko maja swoje zdanie tylko kierują się tym, że jak film zdobył 8 Oskarów, to od razu film wybitny? Brakuje mi recenzji negatywnych na temat tego obrazu. Widocznie nikt z nich nie chce się narazić i wyrazić swoje własne zdanie i odczucia po obejrzeniu. Pan Janusz Wróblewski bez urazy ale był zawsze marnym krytykiem filmowym, a jego peany w stosunku do mizernego "Katynia" tylko mnie w tym utwierdziły. To, że "Slumdog Millionaire" odnosił wielkie sukcesy na wszelkich możliwych festiwalach nie jest wyznacznikiem jego jakości i wartości. Bo albo widz uważa siebie za stworzenie myślące i sam ocenia po obejrzeniu czy mu się spodobało czy nie, a nie czyta tylko recenzje i wg nich wartościuje filmy. To co podoba się innemu, nie podoba się drugiemu. Brakuje mi nazwania tego obrazu właściwymi, dobitnymi terminami : tandentny, ckliwy, wtórny 'shit' zrobiony na modle Hollywoodu, opakowany w nie powiem ładne zdjęcia i silący sie na bycie czymś wielkim. I po co mydlić oczy publice, że Boyle'a grał konwencją, używał ironii, co stawia go w gronie wybitnych i pomysłowych reżyserów. To wszystko puste słowa, bo wg mnie on zrobił ten film z premedytacja, czysto pod publikę (szczególnie tą w USA), bo dobrze wiedział (i tu należy mu pogratulować) jak podejść zarówno publiczność-widzów i krytyków tworząc coś w pewnym sensie świeżego i odbiegającego od reguł- ale tylko w pewnym, bo porusza te same, wiele razy przechodzone tematy. To nie wirtuoz, tylko zwykły spryciarz. Film na pewno miał świetną kampanię reklamową. Nie bójmy się mówić, że coś jest złe, słabe i mizerne, tyko zamiast tego dorabiać wymyśloną ideologię i rzekome przesłanie oraz artyzm do czegoś co tak naprawdę jest kompletna antytezą tych rzeczy. Rok temu nie miałbym nic przeciwko negatywnym recenzjom "No country for old men", bo rozumiem, że nie wszyscy lubią takie filmy i samych braci Coen. Ale jednak filmowi tamtemu, bardzo niewiele mozna było zarzucić, bo był dopracowany i coś w środku posiadał, nie był zupełnie pusty. Cóż wybór został podjęty i nie ma co rozpaczać, za rok mam nadzieję będą lepsze filmy. I tak sporym plusem było opmaiętanie Akademii i nie danie Statuetki Rourke za "Wrestlera" tylko odznaczenie kunsztu aktorskiego. Jeśli Mickeya jest uważana za wybitną, to ja proponuje np. angażować pijaków do filmu aby grali siebie, gwarantuje, że równiez stworzą wręcz Oskarową kreację. Co to za sztuka zagrac siebie?

01.03.09, 16:17

film makabrycznie słaby, słaba muzyka, słabe przesłanie, słaba gra aktorów, nie mam zielonego pojęcia za co dostał uhonorowany tyloma oskarami. Muzyka kompletnie nie pasująca do klimatu, prowadzenie kamery jak z filmów akcji, reżyseria na poziomie rynsztoku.

poprzednia 1 2 3 4 5 następna
Zobacz także

Premiery tygodnia
Newsletter

Zamów informacje o premierach tygodnia na swój adres e-mail. Zobacz przykład

Wybierz recenzję tygodnia: