Gazeta.pl > Film >  Recenzje Repertuary Zwiastuny Śluby panieńskie Recenzje

Recenzje Śluby panieńskie

  • Sortuj wg.
  • oceny przydatności
  • daty
10.10.10, 11:00

Film z gatunku ekranizacji lektur szkolnych czyli nawet jak będzie totalną porażką, to kina zapełnią uczniowie zagnani tam przez polonistów i kasa będzie się zgadzać! Co dobrego można powiedzieć o tym filmie? Udana obsada w wersji męskiej, panowie Szyc, Stuhr i Więckiewicz brawurowo interpretują fredrowski wiersz i wypadają przekonywująco, lekko i dowcipnie. Kładą natomiast cały film panie, które zwyczajnie nie sprostały temu aktorskiemu zadaniu i oglądanie ich jak męczą się mówiąc skomplikowane rymy jest po prostu bolesne. Najgorzej wypada Żmuda Trzebiatowska, która zwyczajnie mamrocze, gubi rytm wiersza, mówi na przydechu, za szybko albo przeciąga zdania - okropność! Cieślak jest niewiele lepsza, Olszówka też wydaje się żałośnie zagubiona w takiej konwencji. Co jeszcze złego? Mieszanie konwencji czyniące z filmu kuriozum - bohaterowie w koafiurach biorą prozac, używają telefonu komórkowego a w tle pojawiają się przebitki z kręcenia scen filmowych tytułem uzasadnienia tych zabiegów. Ale po co i jak się to ma do fredrowskiej rzeczywistości sprzed ponad 200 lat reżyser już nie tłumaczy. Może chodzi o to, że współczesny widz (uczeń) odcięty na półtorej godziny od komputera i komórki nie udźwignie widowiska, więc trzeba mu pokazać coś znajomego? Uwspółcześnianie Fredry na siłę nie robi mu dobrze ...

12.10.10, 22:11

Film oceniam bardzo wysoko ponieważ jest to najlepsza ekranizacja ze wszystkich lektur. Mało tego Śluby Panieńskie są lepsze nawet od niektórych polskich komedii. Przede wszystkim na uznanie zasługuje gra aktorów. Stuhr jest świetny, super wczuł się w swoją rolę. Szyc jest tak śmieszny, że już na sam widok śmiać mi się chciało, szczególnie jak latał w tej swojej piżamce. Żmuda pomimo trudnej roli z dużą ilością dialogów spisała się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o pozostałych, to ich gra nie odbiegała od normy, może za wyjątkiem Cieślak i Olszówki, które niestety grały trochę sztucznie. Pomysł połączenia lektury ze współczesnymi gadżetami, według mnie jak najbardziej trafiony.

11.10.10, 22:27

No i doczekaliśmy oryginalnej, dla niektórych wręcz zbrodniczej ekranizacji Ślubów Panieńskich. Czy udanej? Moim zdaniem tak. Przy całej konwencji filmu (chodzi mi głównie o mówienie wierszem) udało się zachować komizm sytuacyjny i idealnie wręcz zobrazować to co Fredro kiedyś skrupulatnie opisał. Brawa dla aktorów (Stuhr najlepszy i nawet Żmuda nieźle :) ). Wstawki ze współczesności zaskakujące, ale pozytywnie. Pozostaje mi film polecić.

Recencja tygodnia 13.10.10

10.10.10, 10:25

Śluby panieńskie, czyli o tym dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Ponad dwieście lat po napisaniu przez Aleksandra Fredrę sztuki Śluby panieńskie dostajemy ekranizację, która już na plakatach stawia odwieczne pytania : Jak zniewolić kobietę, Jak okiełzać mężczyznę? Od powstania pierwowzoru minął już niemały szmat czasu, a właśnie dziś na półkach księgarskich wciąż niesłabnącym powodzeniem cieszą się poradniki typu Dlaczego mężczyźni kochają zołzy lub Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Czy my – istoty ludzkie – naprawdę nie mamy ważniejszych problemów od tego, że ten czy ta nie kocha bądź też kocha za bardzo. Ano, okazuje się że nie mamy . . . Film Filipa Bajona po prawie dekadzie milczenia reżysera, przynosi nam uwspółcześnioną wersję utworu Fredry. Co nie znaczy, że na nowo odczytaną czy zinterpretowaną. Aniela (Anna Cieślak) oraz Klara (Marta Żmuda Trzebiatowska), dwie pannice zdecydowały się nienawidzić ród męski, jako pełen przywar i niedoskonałości. Można w nich widzieć prekursorki dzisiejszych singielek, które świadomie i z wyboru zdecydowały się samotnie dźwigać ciężary życia. Wokół dziewcząt kręci się dwóch zalotników Gustaw i Albin – świetne role i charakteryzacja Macieja Stuhra oraz Borysa Szyca. Do tego wszystkiego nie może zabraknąć starszych wiekiem opiekunów, czyli Radosta (ukłony dla Roberta Więckiewicza) oraz pani Dobórjskiej ( Edyta Olszówka). I tym dziewczęcym paktem rozpoczyna się próba sił, kto kogo przechytrzy, kto okaże się silniejszy, kto wygra pojedynek i zdobędzie serce ukochanej. Atutem obrazu jest pokazanie postaci znanych nam z kart klasycznej literatury bądź inscenizacji teatralnych, jako zwyczajnych ludzi, pełnych sprzeczności i niedoskonałości. Albin, jest owszem zakochany po uszy, ale skoro panna go odrzuca, to nie przeszkadza mu to umawiać się na schadzki z drugą. Pozostali za dużo piją, biesiadują, urządzają polowania i także romansują. W momencie, w którym pomyślałam sobie, jakie to niezwykle przyjemne uczucie obejrzeć perypetie ludzi, którzy nie mieli pojęcia o świecie Internetu i telefonii komórkowej, na ekranie pojawił się właśnie telefon…. I poczułam zgrzyt. Nie da się inaczej? Współczesny człowiek to tylko smsy i emaile? Przecież obchodziliśmy się bez tego przez, bez mała kilkaset lat i chyba nieźle sobie radziliśmy. A może współczesny widz nie przełknąłby wierszowanych fraz poety, gdyby nie ta oprawa w stylu XXI wiek był zawsze? Pomysł finalnie obronił się, ponieważ reżyser wplótł do opowiadanych wydarzeń sceny kręcenia filmu, które tłumaczą użycie takiego zabiegu. Dobrzy aktorzy, dobry humor i . . . dobre rady dały w efekcie śmieszny i zabawny film. Dla jednych może być ekranizacją lektury, dla innych grą z konwencją, dla wszystkich na pewno powtórką z lekcji pod tytułem Co o stosunkach damsko – męskich każdy wiedzieć powinien. Wniosek z tego pada prawdziwy, choć nie odkrywczy, bo dam głowę że na długo Fredrą wiadomo było, że w związku lepiej powodzi się osobie kochającej mniej od partnera. Lepiej za mało czucia niż za wiele – powtórzy rozsądna i popijająca ulubiony trunek pani Dobrójska. Źródło: www.przegladkulturalny.blox.pl

Recencja tygodnia 13.10.10

25.09.10, 12:14

Moja ocena bardziej dotyczy samej obsady. Uważam, że lepiej ich nie mogli dobrać:) Szyc na tym plakacie jest niesamowity:)

11.10.10, 22:32

Według mnie najlepiej zekranizowana lektura. Świetna obsada, która pokazała co umie. Dobrze, że zatrudnili prawdziwych aktorów, a nie jakiś tam Mroczków. Stuhr i Szyc są niesamowicie realistyczni w tym filmie. Moja ocena to dobry ponieważ jeden odjąłem za niektóre elementy współczesne.Cała reszta świetna.

16.10.10, 14:05

Aleksander Fredro powiedział: "Nie pchaj rzeki, sama płynie". Jak chciałbym wrzasnąć: "Nie poprawiajcie Fredry, sam się obroni." Rozmawiając o "Ślubach panieńskich" Anno Domini 2010 od Filipa Bajona nawet trudno się rozważa to, co nie zagrało, co poszło nie tak, w czym szkopuł, że gdzieś tak w połowie projekcji miałem dosyć, najzwyczajniej w świecie zacząłem się nudzić, a tego wybaczyć nie mogę. Mógłbym zrzucić nieco winy na kino. Cóż, człowiek przyzwyczaił się do kinpleksowego luksusu, więc wizyta w cieszyńskim "Piaście" przypomniała mi jak kiedyś wyglądały kina "Apollo", "Rialto" i "Złote Łany" w Bielsku-Białej - mało wygodne fotele, mały ekran i katastrofalny dźwięk. Wszystko jestem jednak w stanie znieść jeśli tylko repertuar nie zawodzi, a tu porażka na całej linii. Reklamowy slogan "komedia wszech czasów" nie dość, że brzmi buńczucznie, to w dodatku okazuje się wierutnym kłamstwem - to rzecz niesłychana, źle bawić się "na Fredrze", to jak powiedzieć o Penelope Cruz, brzydula (tak przy okazji - moja komedia wszech czasów to "Skąpiec" Moliera). Rozumiem, że miało być oryginalnie, jednakże pomysł, ze scenami, w których aktorzy są sobą (przyczepy w tle) widzieliśmy już w "Tataraku" Wajdy, a i "fura i komóra" są tak nieznośnie niepasujące do całości, że argumenty o przekraczaniu barier (w rożnych obszarach) nie przekonują mnie wcale. Jak miało być "trendy" trzeba było zmienić język, dodać kilka sprośnych tekstów o "laskach" i "ziomach", jak miało być oryginalniej, inaczej, to trzeba było zrezygnować i z tradycyjnego języka i scenografii, pójść drogą, którą podążył Baz Luhrman adaptując "Romea i Julię" Williama Szekspira. A tak wyszło, jak można w kinie zobaczyć, zdecydowanie źle. Nie można nie porównywać "Ślubów" do "Zemsty" Wajdy, który pozostał przy klasycznym formacie i jakkolwiek uważam, że co teatr to teatr, to udało mu się opowiedzieć wszystkim znaną historię, gdzie ryzyko potknięcia było znakomicie większe, w sposób zabawny, dynamiczny i zgodnie z duchem Fredry, pouczający. Zapewne ocena filmu Bajona była by lepsza, gdyby niewiarygodnie niski poziom zaprezentowanego aktorstwa, co takim "gigantom" sceny jak Szyc, Żmuda-Trzebiatowska, Stuhr, Cieślak, czy Więckiewicz, nie powinno się przytrafić, a że co poniektórzy z nich potrafią stworzyć wybitne kreacje, wiadomo nie od dziś. To co tu jest gwoździem do trumny, u Wajdy wyniosło jego "Zemstę" na wyższy artystycznie poziom, postaci tam są tak przekonujący, jakby Gajos urodził się Cześnikiem, Seweryn Milczkiem, a Polański, tym biednym Papkinem, a i młodziutkiej jeszcze doświadczeniem Agacie "Klarze" Buzek nic nie można zarzucić. Cel "Ślubów panieńskich" jest prosty, bo jedynie komercyjny: zaciągnąć widza do kina obiecując romantyczną komedię, poziomem nie przewyższająca hollywoodzkich bzdur. Temu mają służyć te fajerwerki w czołówce, chodliwe nazwiska w obsadzie, modnie zmiksowana muzyka, jednakże oczekiwanej satysfakcji brak. Nie chcę już nawet wspominać o dyrdymałach o "magnetyzmie serca" ,które reżyser opowiada w wywiadach. Co więcej mi pozostało? Jedynie dalej krzyczeć: "Hej! Gerwazy! daj gwintówkę! Niechaj strącę tę makówkę!" No i przestrzec!

Recencja tygodnia 20.10.10

10.02.11, 19:43

Fredro słynął z tego, że tworzył naprawdę śmieszne dzieła. Współczesny czytelnik zniechęcony staromodnymi książkami, u Fredry naprawdę ma powody do uśmiechu. Bajon zniszczył to dzieło, zepsuł, a co najgorsze pozbawił komedii. Klapa roku!

10.02.11, 19:46

Brak pomysłu. Domyślam się, że pan Bajon chciał stworzyć ekranizację lekką i przyjemną, a jednocześnie oryginalną jak np. komedie Shakespeara w reżyserii Kennetha Branagha, niestety nie udało się. W "Ślubach..." oryginalność jest pozorna i pasuje do całości sztuki jak kwiatek do kożucha, nic za sobą nie niesie. Film ciągnie się niemiłosiernie, a nowe pokolenie aktorów mówi w taki sposób, że trudno ich zrozumieć. Doskonale widać tą ostatnią rzecz w scenie z Olbrychskim, którego aż miło posłuchać. Film nieudany, odniosłam wrażenie, że bardziej chodziło o wyciągniecie paru groszy z państwowej kasy niż nagranie zgrabnej i zabawnej komedii. Strata czasu.

13.10.10, 20:54

Film koszmar. Swego czasu Bajon "zamordował" Żeromskiego i jego "Przedwiośnie", teraz zrobił to z Fredrą. Znika gdzieś komizm utworu, jego lekkość, a mamy sztuczyznę,wydumane wstawki i utratę tego, co można by nazwać "duchem Fredry". Film jest sztuczny, nudny. Zmieniono też wymowę postaci: Albin w wykonaniu Szyca to nie lekka parodia sentymentalnego młodzieńca a'la Werter, a nadpobudliwy, chamowaty, zapijaczony chłopaczek. Zdecydowanie na nie.

poprzednia 1 2 następna
Zobacz także
  • Stosunki międzymiastowe

    Komedia

    Reż. Nanette Burstein

    Wyst. Drew Barrymore, Justin Long

  • Walentynki

    Komedia

    Reż. Garry Marshall

    Wyst. Julia Roberts, Shirley MacLaine

  • Ciacho

    Komedia

    Reż. Patryk Vega

    Wyst. Marta Żmuda-Trzebiatowska, Tomasz Karolak

  • Dorwać byłą

    Komedia

    Reż. Andy Tennant

    Wyst. Gerard Butler, Jennifer Aniston

Premiery tygodnia
Newsletter

Zamów informacje o premierach tygodnia na swój adres e-mail. Zobacz przykład

Wybierz recenzję tygodnia: